Linie Qantas wybrały samolot do realizacji najdłuższych lotów świata. 17 tys. km bez międzylądowania

Australijski przewoźnik Qantas szukał maszyny, która sprostałaby najdłuższym jak dotąd trasom lotniczym. Samolot musiałby być zdolny do lotu na odległość 17 tys. km bez międzylądowania. W szranki stanęli dwaj giganci branży, Boeing i Airbus. Po dwóch latach poznaliśmy zwycięzcę tej rywalizacji.

Linie lotnicze Qantas z Australii zdecydowały się na ofertę Airbusa z maszyną A350-1000, odrzucając ofertę Boeinga z maszyną 777X. Jako pierwszy powód australijskie linie podały silnik Rolls-Royce'a Trent XWB, który wykorzystuje Airbus. Qantas zwraca uwagę, że silnik ten ma "solidną historię" pod względem jego eksploatacji wśród innych linii lotniczych. Zgodnie z wymaganiami Australijczyków Airbus umieści w samolocie dodatkowy zbiornik paliwa i zwiększy nieco maksymalną masę startową, co ma zwiększyć wydajność maszyny.

Projekt "Sunrise" linii Qantas

Zapowiedziano ścisłą współpracę linii lotniczych i producenta w zakresie przygotowania umowy na 12 samolotów, które mają sprostać wymaganiom australijskiego projektu "Sunrise". Zakłada on uruchomienie bezpośredniego połączenia ze wschodniego wybrzeża Australii do Nowego Jorku, Londynu, Frankfurtu, czy Paryża. Qantas celuje także w bezpośrednie połączenia z Afryką i Ameryką Południową, ale konkretne kierunki nie zostały jeszcze podane. Loty miałyby się rozpocząć do końca 2023 r. Do końca marca 2020 r. Airbus ma określić termin dostawy maszyn, które będą latały na najdłuższych trasach na świecie. Trwają także rozmowy z Urzędem ds. Bezpieczeństwa Lotnictwa Cywilnego oraz pilotami, którzy mieliby latać na trasach projektu "Sunrise".

A350 to fantastyczny samolot, a umowa zawarta z Airbusem zapewnia nam najlepszą możliwą kombinację warunków handlowych, oszczędności paliwa, kosztów operacyjnych i doświadczenia klienta

- podsumował dyrektor generalny Grupy Qantas, Alan Joyce.

Samoloty Boeing 737 MAX wciąż uziemione

Wybór Airbusa to kolejny cios dla Boeinga. Decyzja linii Qantas zapadła w czasie, gdy gigant branży lotniczej od miesięcy pogrąża się w kryzysie wywołanym uziemieniem w marcu wszystkich samolotów 737 MAX, na skutek dwóch katastrof (w Indonezji i Etiopii), w których w ciągu ostatniego roku zginęło łącznie 346 osób. Jak podała 11 grudnia CNN, Federalna Administracja Lotnictwa wciąż bada przyczyny katastrof, przez co maszyny Boeinga mogą nie otrzymać pozwolenia na loty do lutego 2020 r. Oznaczałoby to blisko rok, kiedy 737 MAX nie latają, a co za tym idzie - olbrzymie straty finansowe dla kulejącego również wizerunkowo Boeinga.