Koncept otwarcia w pełni autonomicznego sklepu pojawił się w maju ubiegłego roku za sprawą sieci Take&GO. Pierwszy sklep bez kas został otwarty pod koniec września w Poznaniu. Spotkał się on z dobrym odbiorem ze strony klientów, więc sieć zapowiedziała, że do końca 2020 roku powstanie 20 podobnych placówek w stolicy Wielkopolski oraz w Warszawie.
Sklepy bez kas i sprzedawców. Jak działają?
Aby zrobić zakupy w tym sklepie, należy pobrać specjalną aplikację z AppStore bądź Google Play, zarejestrować się oraz podpiąć kartę płatnicza. Drzwi sklepu otwiera się za pomocą kodu QR. Po zrobieniu zakupów udajemy się do strefy kasującej i kładziemy je w wyznaczonym miejscu. Produkty zostaną zeskanowane poprzez tag RIFD, który znajdują się na każdym artykule. Ostatnim krokiem jest akceptacja listy zakupów, po której z naszego konta zostaną ściągnięte pieniądze. Rachunek za zakupy znajdziemy w aplikacji oraz na koncie e-mailowym.
Sklep pod względem asortymentu i wielkości przypomina Żabkę, możemy w nim znaleźć podstawowe artykuły spożywcze, gotowe posiłki czy świeże soki.
Sklepy autonomiczne przyszłością handlu?
Take&GO to nie pierwsze sklepy tego typu w Polsce. W podobny sposób funkcjonuje sieć Bio Family, która aktualnie posiada pięć otwartych sklepów w Poznaniu, Wrocławiu, Swarzędzu, oraz w Konstancinie-Jeziorna. Można je określić mianem sklepów "hybrydowych", gdyż w ciągu dnia są sprzedawcy, ale w niedziele niehandlowe oraz w nocy są one sklepami bezobsługowymi. Sieć Carrefour również zdecydowała się otworzyć samoobsługowy sklep na Białołęce.
Wszystko wskazuje, że sklepy autonomiczne mogą okazać się przyszłością w handlu, a także pomogą rozwiązać problem zakazu handlu w niedzielę. Jak wynika z badania Santander Consumer Banku, 63 proc. ankietowanych widzi dobre strony tego rozwiązania. Polacy są również oswojeni z robieniem zakupów online. Badania dotyczące Świąt Bożego Narodzenia wskazały, że za pomocą smartfonów i tabletów kupiło prezenty 37 proc. ankietowanych.