Niepokojące dane z Niemiec. Produkcja samochodów spada, jest mniejsza niż w kryzysie. To uderza w polskie firmy

W ubiegłym roku wyprodukowano u naszego zachodniego sąsiada ledwo 4,66 mln samochodów. Najmniej od 1996 roku i aż o 9 proc. mniej niż w 2018 roku.

Wynik z 2019 roku jest naprawdę wyjątkowo słaby. Kilkaset tysięcy więcej aut Niemcy wyprodukowali nawet w 2009 roku, a więc w czasie, kiedy Europa znajdowała się w apogeum światowego kryzysu.

To również wynik o ponad milion pojazdów gorszy od osiągniętego w rekordowym dla niemieckiej branży motoryzacyjnej 2011 roku.

Nie cła są problemem, ale brak aut elektrycznych

Niemieckie stowarzyszenie przemysłu motoryzacyjnego VDA tłumaczy potężny spadek produkcji malejącym popytem na rynku międzynarodowym. I faktycznie w 2019 r. za granicę trafiło 3480 tys. niemieckich samochodów, czyli aż o 12,8 proc. mniej niż rok wcześniej i o 21,1 proc. mniej niż w 2016 r.

Co przy tym znamienne, rośnie sprzedaż samochodów w Niemczech. W 2019 r. zarejestrowano ich o 5 proc. więcej niż rok wcześniej.

W dość powszechnej narracji jednym z najważniejszych powodów spadku eksportu niemieckich aut  jest amerykańsko - chińska wojna handlowa Liczby jednak temu przeczą. Z danych Eurostatu wynika, że w pierwszych trzech kwartałach 2019 r. eksport niemieckich samochodów do USA i Chin wzrósł odpowiednio o 3,1 proc. i 1,5 proc. w porównaniu do danych z 2018 roku. Problemy są więc gdzie indziej.

O blisko 6 proc. zmniejszył się eksport niemieckich samochodów do Wielkiej Brytanii, co można łączyć z niepewnością związaną z brexitem. Tak już jednak nie wytłumaczymy dwucyfrowych spadków sprzedaży aut z Niemiec w pierwszych trzech kwartałach 2019 r. do Australii (spadek o 22 proc.), Szwecji (w dół 17,5 proc.), Korei Południowej (minus 16,5 proc.) oraz Kanadzie i Hiszpanii (spadki po około 10 proc.). Dodatkowo o kilka procent zmniejszył się też eksport do Japonii, Austrii i Włoch.

- Wydaje się, że głównym czynnikiem malejącego eksportu jest rosnący w wielu krajach popyt na samochody zasilane alternatywnymi źródłami energii i niedostateczne dopasowanie do tego popytu oferty zgłaszanej przez niemieckie koncerny - czytamy w najnowszym Tygodniku Gospodarczym Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) wydanym z połowie stycznia.

>>>Zobacz też: Iran trzyma klucz do cen ropy naftowej. Kiedy grożą nam podwyżki na stacjach benzynowych?

Zobacz wideo

To uderza w polskie firmy

Autorzy Tygodnika Gospodarczego zastanawiają się, czy problemy niemieckich producentów aut są zagrożeniem dla polskiego sektora motoryzacyjnego. W końcu niemal jedna trzecia eksportu polskiej branży moto zatrudniającej około 800 tys. pracowników trafia do Niemiec i jest to ponad 10 mld euro.

- Problemy niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego już odbijają się na polskich producentach części i akcesoriów motoryzacyjnych wytwarzających dla fabryk zza Odry - czytamy w Tygodniku Gospodarczym PIE.

Chociaż pierwszych trzech kwartałach 2019 r. wartość polskiego eksportu części i akcesoriów motoryzacyjnych ogółem zwiększyła się o 5 proc., to jednak na rynku niemieckim odnotowano wzrost o zaledwie 2,1 proc. Tym samym udział Niemiec w polskim eksporcie części i akcesoriów motoryzacyjnych wyniósł 31,6 proc., wobec 35,9 proc. w 2016 r.

Eksperci PIE twierdzą zatem, że perspektywy polskich poddostawców części do niemieckich fabryk samochodów nie są obiecujące. Ich zdaniem obserwowany już trzeci rok z rzędu spadek produkcji samochodów to efekt malejącego zagranicznego popytu na tradycyjne niemieckie auta z silnikiem diesla.

- Biorąc pod uwagę fakt, iż administracja centralna wielu krajów przywiązuje coraz większą uwagę do elektromobilności, trend ten będzie kontynuowany. […]. Mniejszy popyt ze strony niemieckich fabryk przełoży się w dużym stopniu na pogorszenie sytuacji branży produkującej części motoryzacyjne - podsumowują eksperci PIE.