Chiny. Xi Jinping znów pokazuje się publicznie. W maseczce. Koronawirus uderzy w gospodarkę

Liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa przekroczyła 1000, choć według doniesień tempo przyrostu nowych zakażonych w Chinach spowolniło. Przywódca kraju Xi Jinping postanowił pokazać się publicznie, co od czasu wybuchu epidemii robi bardzo rzadko. Rządowa gazeta poświęciła mu dużą część pierwszej strony z wyłuszczonymi zaleceniami. Tymczasem rosną obawy o gospodarkę.

Po tym, jak na początku lutego epidemia koronawirusa stała się jednym z głównych światowych tematów i z pewnością najważniejszym tematem w Chinach, chiński przywódca Xi Jinping przestał pokazywać się publicznie. Przerwa trwała na tyle długo, że domysły zalały nie tylko chińskie media społecznościowe, zauważyli to też zachodni dziennikarze. CNN pisał, że choć zgodnie z partyjnym przekazem Xi osobiście nadzoruje walkę z epidemią, to jednak zniknął z pierwszej strony rządowej gazety - Renmin Ribao (People's Daily) - dziennika Komunistycznej Partii Chin, na której zwykle zajmuje istotne miejsce.

Chiny. Xi Jinping zniknął, ale wrócił

Od paru dni Xi znów jest widoczny w chińskich mediach. We wtorek relacjonują one, że odwiedził dystrykt Chaoyang w Pekinie. To główny artykuł (we wtorek rano polskiego czasu) na portalu chińskiej agencji informacyjnej. "Xi ślubuje wygrać wojnę ludową z nowym koronawirusem" - tytułuje swój tekst państwowa agencja informacyjna Xinhua. A dalej opisuje, że Xi odwiedził dzielnicę mieszkalną, szpital i regionalne centrum kontroli i zapobiegania chorobom. "Xi powiedział, że sytuacja w tej chwili pozostaje bardzo poważna, ale wyraził przekonanie, że Chiny z pewnością mogą odnieść pełne zwycięstwo w walce z epidemią" - pisze chińska agencja informacyjna.

Zdjęcie z wizyty przywódcy opublikowała też rządowa gazeta, zalecenia przywódcy wyróżniając czerwonym kolorem, na co zwrócił uwagę reporter "New York Timesa" w Chinach.

Xinhua w swoim artykule zaznaczała, że Xi nosił maskę. To może mieć szczególne znaczenie, jeśli wziąć pod uwagę wizerunek przywódcy kreowany w kraju. 

"Chociaż można by pomyśleć, że 'przywódca ludu' chciałby być widziany blisko ludzi, to być może w tym przypadku ryzyko, ze złapie wirusa, byłoby zbyt wysokie, a zdjęcia pokazujące go w masce mogłyby być trudne do przełknięcia dla czarodziejów propagandy" - cytował CNN słowa Billa Bishopa, niezależnego analityka do spraw Chin.

Teraz najwyraźniej decydenci uznali, że lider kraju powinien pokazać się wśród obywateli. Być może po to, by uciąć domysły i zdławić niezadowolenie społeczne, które wzrosło szczególnie po śmierci młodego lekarza z Wuhan - Li Wenlianga. Do tego nie maleją obawy o wpływ epidemii na gospodarkę kraju.

>>>Zobacz też: Pocałunek przez szpitalną szybę. Chińska pielęgniarka od dwóch tygodni nie może spotkać się ze swoim chłopakiem 

Zobacz wideo

Koronawirus uderzy w gospodarkę Chin. I nie tylko

"Inspekcja [Xi - red.] nastąpiła w czasie, kiedy wiele osób spoza centrum epidemii w prowincji Hubei wznowiło pracę po dłuższej przerwie świątecznej" - pisze Xinhua. Tyle że tego powrotu do pracy jeszcze wszędzie nie widać. Dziennikarze pokazują zdjęcia na przykład z Szanghaju i wyludnioną stację kolejową Hongqiao - o godzinie 8, kiedy zwykle są tam tłumy. Odwołanych zostało wiele połączeń, nie tylko do Wuhan.

Kiedy druga największa na świecie gospodarka na dwa tygodnie niemal staje, nie może to pozostać bez wpływu na globalny łańcuch powiązań. Od czasu wybuchu epidemii koronawirusa wiele fabryk wstrzymało produkcję - w samym regionie Hubei, którego stolicą jest Wuhan, jest ich kilkaset. Przerwę związaną z tradycyjnymi obchodami chińskiego nowego roku wydłużono. Do tej pory wiele fabryk wciąż nie wznowiło produkcji.

Jak donosi Agencja Reutera, ponad 300 chińskich firm chce wnioskować o bankowe pożyczki o łącznej wartości ponad ośmiu miliardów dolarów. Miałyby one pomóc walczyć z problemami, które wywołała przerwa w działalności spowodowana przez zamknięte fabryki i zakłócenia w dostawach. Wśród tych przedsiębiorstw miałyby być - według Reutersa - m.in. znany producent smartfonów Xiaomi. Niektóre z firm obawiają się kłopotów z wypłatami wynagrodzeń, inne zaczęły zwolnienia.

Władze zapewniają, że wprowadzą odpowiednie środki, by zminimalizować straty dla gospodarki. Xi oficjalnie podkreśla, że "fundamenty długoterminowego rozwoju gospodarczego Chin pozostają niezmienione, a wpływ epidemii nowego koronawirusa na gospodarkę jest krótkotrwały" - pisze Xinhua. Reuters donosi z kolei, powołując się na swoje źródła, że Xi Jinping miał przestrzec oficjeli w ubiegłym tygodniu, że metody walki z epidemią koronawirusa mogą być zbyt ekstremalne, co może zagrozić gospodarce kraju, która i tak hamuje - tempo wzrostu jest najwolniejsze od prawie 30 lat. Eksperci przewidują, że chiński PKB spowolni z powodu koronawirusa. A to dotknie także gospodarki innych krajów, głównie z powodu zachwiania globalnego łańcucha dostaw, w którym Chiny zajmują kluczowe miejsce.