Brexit. Nadchodzi trudne starcie. Francja ostrzega: Wielka Brytania i UE "rozerwą się na strzępy"

Brytyjski negocjator do spraw brexitu ma w poniedziałek przedstawić w Brukseli cele Londynu na rozmowy dotyczące przyszłych wspólnych relacji. Tuż po tym, jak kilku europejskich polityków zapowiedziało, że łatwo nie będzie. Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Yves Le Drian wprost ostrzega, że negocjacje będą brutalne.

Wielka Brytania nie jest w Unii Europejskiej od ponad dwóch tygodni, ale pozostaje członkiem wspólnego rynku. Do końca roku trwa okres przejściowy brexitu, w którym Londyn i Bruksela mają uzgodnić przyszłe wspólne relacje.

Zobacz wideo Czy do Londynu trzeba teraz lecieć z paszportem? Sprawdzamy, co dokładnie brexit oznacza dla Polaków

Brytyjski premier Boris Johnson stoi twardo na stanowisku, że 31 grudnia to termin ostateczny i przedłużać go nie ma zamiaru. Tymczasem wielu europejskich polityków i ekspertów jest zdania, że to może być zbyt mało czasu na rozmowy w tak złożonych i problematycznych kwestiach. W porozumienie w terminie wątpią m.in. szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz negocjator ze strony unijnej Michel Barnier.

Brexit. Szykuje się trudne starcie

By negocjacje w ogóle się zaczęły, kluczowe jest określenie pozycji obu stron. Wielka Brytania ma to zrobić w poniedziałek. Główny negocjator Londynu David Frost wygłosi w Brukseli przemówienie w tej sprawie. W swojej negocjacyjnej pracy nie będzie miał łatwego zadania.

W niedzielę mocno podkreślił to szef francuskiej dyplomacji. "W kwestiach handlowych i mechanizmu przyszłych relacji, którymi zaraz zaczniemy się zajmować, rozerwiemy się wzajemnie na strzępy" -  powiedział Jean-Yves Le Drian w Monachium, gdzie odbywała się konferencja ds. bezpieczeństwa, odnosząc się do rozmów na linii Wielka Brytania - Unia Europejska. "Ale to jest część negocjacji, każdy będzie bronić własnych interesów" - dodał. Zaznaczył jednocześnie, że liczy na jak najszybsze zakończenie rozmów, ale pozostaje wiele kwestii spornych, jak rybołówstwo. Le Drian poruszył ten temat, bo brytyjscy i francuscy rybacy od dawna spierają się o połowy, w sierpniu 2018 roku dochodziło nawet do starć między załogami kutrów rybackich z obu krajów (spór dotyczył połowów przegrzebków).

Wolny handel i zasady, których Boris Johnson nie chce

Wielka Brytania twierdzi, że nie chce żadnego specjalnego traktowania, a umowy handlowej podobnej do tych, jakie Unia Europejska uzgodniła z Koreą Południową, Japonią i Kanadą. Jak wyjaśnia "Financial Times", wygląda na to, że państwa Wspólnoty nie zamierzają zrezygnować z tak zwanej zasady wyrównanych szans (ang. level playing field requirements). Chodzi o to, by w dziedzinach powiązanych z przyszłą umową o wolnym handlu, Brytyjczycy mieli takie same jak Unia normy środowiskowe, pracownicze czy dotyczące pomocy państwa.

Jak wyjaśniał w rozmowie z "FT" unijny komisarz ds. wspólnego rynku Thierry Breton, chodzi o to, by Wielka Brytania przestrzegała zasad, jeśli chce korzystać z tego, co te zasady stworzyły - czyli ze wspólnego rynku.

Boris Johnson już wcześniej odrzucał taką ewentualność. Jego zdaniem tak ścisłe powiązanie z unijnymi zasadami byłoby "moralnie i intelektualnie upokarzające" - tak mówił, kiedy jego poprzedniczka, Theresa May, na takie rozwiązanie się godziła. Brytyjczycy teraz argumentują, że Korea, Kanada i Japonia w ramach umów handlowych nie muszą płacić wielu unijnych ceł, a jednocześnie nie musiały zgodzić się na tak rygorystyczne wymagania.

Warto też pamiętać, że wypowiedzi obu stron w takiej sytuacji mogą być częścią negocjacyjnej gry.

Więcej o:
Komentarze (60)
Brexit. Nadchodzi trudne starcie. Francja ostrzega: Wielka Brytania i UE "rozerwą się na strzępy"
Zaloguj się
  • sztucznypolak

    Oceniono 12 razy 4

    Biorac pod uwage jak "dumnym synom Albionu" szly negocjacje brexitowe, to mysle ze sami sie rozerwa na strzepy.
    Unia nie musi nic robic.

  • mazzini890

    Oceniono 3 razy 3

    Johnson zapomina że pomiędzy Japonia i Koreą Południowa a obecnym UK są potężne różnice jeśli idzie o przemysł.

  • asperamanka

    Oceniono 2 razy 2

    Istota sprawy nie tkwi w tym, czy i za ile Brytyjczykom Francuzi sprzedadzą po 1.1.2021 swoje wina i sałatę, a Niemcy samochody, lecz w tym że brukselscy eurokraci muszą pokazać, że wyjście z UE boli, by nie znaleźli się następni chętni do pójścia śladem UK.

    I wobec tego ja bym jednak stawiał na to, że UE uderzy brytyjskiego suwerena tam, gdzie najbardziej zaboli - w zasady podróżowania.

    UE już zapowiedziała wprowadzenie w 2021 roku dla obywateli państw trzecich objętych ruchem bezwizowym zasady preautoryzacji podróży, jak USA, Kanada czy Australia. Z odpowiednim wyprzedzeniem wypełniasz formularz w necie, płacisz 50€, i już za dwa dni wiesz, czy możesz jechać. Koniec stag parties w Walencji czy Krakowie i koniec pijackich wakacji poruchawczo-zapoznawczych na Majorce i Cyprze, z zawodami w sikaniu z balkonu do basenu jako głównym punktem programu.

  • bloxyx

    Oceniono 14 razy 2

    miło było popatrzeć jak Brytyjczycy na lotnisku w Amsterdamie i we Frankfurcie stali w kolejce do odprawy....

  • menel13

    Oceniono 15 razy 1

    Skoro poza unią jest tak fajnie to czemu wielkie imperium brytyjskie negocjuje zamiast powiedzieć pocałujcie nas w dupę.

  • zigzaur

    Oceniono 2 razy 0

    Wkrótce rozpoczną się rozmowy w sprawie breturnu albo bricomebacku.

  • satjez

    Oceniono 4 razy 0

    bo korea i japonia nie leżą w europie. W przeciwnym razie mogliby z nami robić co ze chcą i puścić unie z torbami. Borys śni jeśli myśli że unia na to pójdzie.

  • Wojciech Joński

    Oceniono 2 razy 0

    Karleje ta WLK Brytania. Z wielkiego imperium zostanie mała Anglia. Nie ma co tak podskakiwać, bo może być tylko gorzej jak UE straci cierpliwość. A swoją drogą ostatnimi czasy Anglicy nie mają szczęścia do premierów. Wszyscy oni tylko mocni w gębie !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX