Motoryzacja w tarapatach. Dramatyczne dane z Chin, w Polsce mocny spadek sprzedaży

Nowy Rok rozpoczął się fatalnie dla producentów samochodów. Koronawirus, brexit i spowolnienie gospodarcze doprowadziły w styczniu do potężnych spadków sprzedaży.

Kilka dni temu chińskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów Osobowych (PCA) poinformowało, że w styczniu sprzedaż aut zmniejszyła się tam aż o 22 proc. w stosunku do danych sprzed roku.

- To był najgorszy styczeń w sprzedaży detalicznej samochodów od kiedy prowadzimy statystyki - komentował te liczby Cui Dongshu, sekretarz generalny PCA.

Chiny. Załamanie sprzedaży samochodów

Przy okazji stowarzyszenie podało prognozę sprzedaży na luty - spodziewano się pogłębienia spadku do 30 proc. Dzisiaj już wiemy, że te dane były nadmiernie optymistyczne.

Dane dotyczące sprzedaży samochodów na chińskim rynku w pierwszych 16 dniach lutego są dramatyczne - i nie ma w tym ani grama przesady. W pierwszej połowie miesiąca Chińczycy kupili tylko 4909 nowych samochodów, rok temu w tym samym czasie 59930. Oznacza to, że sprzedaż aut w Chinach zmniejszyła się aż o 92 proc.

Powód jest oczywisty - epidemia koronawirusa. Z początkiem lutego wiele salonów sprzedaży aut było zamkniętych, a w tych, które działały, ruch był znikomy.

Zobacz wideo Zobacz też: Chiny, koronawirus i tajemnice. Co ukrywa Xi Jinping?

Po danych dotyczących stycznia PCA prognozowało, że koronawirus spowoduje spadek sprzedaży samochodów w Chinach w całym roku o 5 proc. Z pewnością te oczekiwania są już nieaktualne. Załamanie na chińskim rynku motoryzacyjnym jest tak duże, że chińskie ministerstwo handlu zapowiedziało dodatkowe ulgi i zachęty finansowe na zakup nowych aut.

W Europie słabo, Polska wśród liderów spadków

Niestety, epidemia koranawirusa to nie jedyny problem producentów samochodów. Bardzo słabe dane z początkiem ubiegłego tygodnia podało także Stowarzyszenie Europejskich Producentów Pojazdów (ACEA).

W styczniu sprzedaż samochodów osobowych w Unii Europejskiej zmalała w ujęciu rocznym o 7,5 proc., do 956,8 tys. sztuk. Był to pierwszy spadek po pięciu miesiącach nieprzerwanych wzrostów.

Najmniej chętnych - wśród krajów Unii - było na nowe samochody w Szwecji, gdzie kierowcy kupili ich aż o 18 proc. mniej niż rok temu. Niewiele lepiej było w Polsce. Z wynikiem na poziomie minus 14,1 proc. wylądowaliśmy na drugim miejscu zestawienia krajów z najgorszą sprzedażą w styczniu.

Źle było też na największych rynkach motoryzacyjnych Europy. Największy spadek zanotowano w Francji (-13,4 proc.), potem w Hiszpanii (-7,6 proc.), Niemczech (-7,3 proc.) i we Włoszech (-5,9 proc.).

Podatki, spowolnienie i brexit

Powodów tak złej sprzedaży aut w Unii było kilka. ACEA mówi teraz o trzech. To zmiany podatkowe, jakie niektóre państwa wprowadziły w styczniu 2020 r., co rozpędziło sprzedaż w grudniu i wyhamowało ją w styczniu. To również spowolnienie w globalnej gospodarce oraz niepewność związana z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE.

Najbliższa przyszłość przy tym nie zapowiada się dobrze dla producentów aut. Ani spowolnienie gospodarcze, ani problemy związane z brexitem, ani w końcu koronawirus szybko nie znikną. Ten ostatni przy tym zaczyna znacząco utrudniać produkcję aut poza Chinami. Przez brak części z Chin linie produkcyjne w Korei musiał zatrzymać Hyundai i Kia. Kilka dni temu z tego samego powodu Fiat wstrzymał produkcję modelu 500L w Serbii.

Branża będzie też miała problem z szybkim wzrostem sprzedaży samochodów w kolejnych kwartałach, bo produkuje coraz droższe samochody. To z kolei pochodna ostrych unijnych regulacji dotyczących emisji spalin i przejścia na elektromobilność. Spełnienie wyśrubowanych norm i uruchomienie produkcji aut z napędem elektrycznym naprawdę dużo kosztuje.

Tekst pochodzi z bloga PortalTechnologiczny.pl.