Koronawirus. Miliony chińskich firm nad przepaścią. "Walczymy o przetrwanie"

Daniel Maikowski
Potencjalne straty dla chińskiej gospodarki wywołane epidemią koronawirusa są wciąż trudne do oszacowania. Już dziś wiadomo jednak, że wiele firm nie przetrwa tej próby.
Zobacz wideo

W niedzielę chiński prezydent Xi Jinping zorganizował telekonferencję, w której udział wzięło aż 170 tysięcy urzędników związanych z Komunistyczną Partią Chin. W swoim wystąpieniu Xi Jinping zaapelował do oficjeli, aby „nie szczędzili wysiłków” w walce z epidemią koronawirusa.

Z danych przekazanych przez chiński resort finansów wynika, że do tej pory rząd przeznaczył na ten cel 99,5 mld juanów, czyli ok. 14 mld dolarów. Podczas telekonferencji prezydent Xi przyznał też, że koronawirus nie pozostanie bez wpływu na drugą największą gospodarkę na świecie.

Epidemia zapalenia płuc wywołanego nowym koronawirusem nieuchronnie wywrze stosunkowo duży wpływ na gospodarkę i społeczeństwo

- powiedział Xi Jinping, cytowany przez agencję prasową Xinhua. Jednocześnie dodał, że wpływ ten będzie krótkotrwały i pozostanie pod kontrolą.

Koronawirus dusi małe chińskie firmy

To, co Xi Jinping określa mianem "przejściowych kłopotów", dla wielu firm jest walką o życie. Z badania przeprowadzonego przez Chińskie Stowarzyszenie Małych i Średnich Przedsiębiorstw wynika, że miliony małych chińskich firm zmaga się dziś z dużymi problemami finansowymi.

Powód? Gigantyczne opóźnienia w produkcji i realizacji zamówień, a co za tym idzie problemy z płynnością i wypłatą wynagrodzeń. W związku z epidemią wiele firm zostało zmuszonych do przedłużenia przerwy związanej z obchodami Chińskiego Nowego Roku aż do połowy lutego.

Z ankiety przeprowadzonej przez Stowarzyszenie Małych i Średnich Przedsiębiorstw wynika, że 60 proc. takich  biznesów - w obliczu braku przychodów - może utrzymać płynność finansową przez 1-2 miesiące, a jedynie 10 proc.  firm dysponuje "poduszką finansową", która pozwoliłaby im przetrwać przez pół roku lub dłużej.

Z tego samego badania wynika, że - póki co - niecałe 60 procent ankietowanych przedsiębiorstw wznowiło pracę po przymusowej przerwie. W związku z ryzykiem masowych bankructw chiński rząd zaapelował do banków, aby przychylniej rozpatrywały wnioski kredytowe zagrożonych firm.

Jak zauważa BBC, problem małych i średnich firm jest problemem całej chińskiej gospodarki. Odpowiadają one bowiem aż za 60 procent krajowego PKB i tworzą aż 80 procent miejsc pracy.

Zyski? "W tym roku walczymy o przetrwanie"

Epidemia koronawirusa dała się również we znaki dużym chińskim fabrykom, które na co dzień współpracują, z takimi gigantami, jak Apple, Samsung czy też Huawei. Choć w tym wypadku nikt nie mówi raczej o bankructwie, to jednak sytuacja jest coraz bardziej poważna.

W tym roku nasza firma nie rozmawia o potencjalnych zyskach. Naszym głównym celem jest przetrwanie

- powiedział Lo Xiohua, prezes Guangdong Mejie Group w rozmowie z China Business News.

Większość fabryk w kluczowych dla chińskiej gospodarki prowincjach Zhejiang oraz Guangdong wznowiła już pracę, ale powstałe przez ostatnie tygodnie opóźnienia trudno będzie nadrobić.

Z informacji przekazanych przez ministerstwo transportu wynika, że do 14 lutego zaledwie jedna trzecia spośród 300 mln pracowników zamiejscowych wróciła do pracy po przymusowym urlopie. Wiele osób nie wróciło do Shenzen oraz innych gospodarczych "hubów", bo... nie są w stanie do nich dojechać, ze względu na problemy z transportem. Inni zwyczajnie boją się o swoje zdrowie.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że w związku z epidemią koronawirusa dynamika PKB w Chinach wyhamuje w tym roku z prognozowanych 6 procent do 5,6 procent. Niektórzy ekonomiści sugerują jednak, że są to założenia zdecydowanie zbyt optymistyczne.