O groźbach nowych sankcji wobec firm działających przy budowie gazociągu Nord Stream 2 strona amerykańska mówiła od kilku miesięcy. Poprzednia groźba w postaci poprawki dotyczącej sankcji poskutkowała, bo na początku roku z udziału w inwestycji wycofała się szwajcarska firma Allseas, właściciel specjalistycznych statków, które budowały Nord Stream 2. Inwestycja została przerwana.
Nowe sankcje mają dotyczyć nie tylko firm bezpośrednio budujących Nord Stream 2, lecz także np. przedsiębiorstw zajmujących się dzierżawą sprzętu czy usługami ubezpieczeniowymi związanymi z tą inwestycją.
Przed wprowadzeniem nowych sankcji strony amerykańskiej nie powstrzymały też głosy niepokoju ze strony Niemiec. W czerwcu niemiecki MSZ wydał oświadczenie, w którym napisał, że "wznowienie sankcji wobec niemiecko-rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2 oznaczałoby poważne naruszenie europejskiego bezpieczeństwa energetycznego oraz suwerenności UE". Z kolei w czwartek 16 lipca Federalne Ministerstwo Gospodarki w Berlinie, cytowane przez "Deutsche Welle", poinformowało, że Niemcy odrzucają sankcje eksterytorialne. "Uważamy je za sprzeczne z prawem międzynarodowym" - napisano.
Dzień wcześniej sekretarz stanu Mike Pompeo ogłosił, że gazociąg będzie podlegać ustawie z 2017 r. o przeciwstawianiu się przeciwnikom Ameryki przy pomocy sankcji. Ustawa zezwala m.in. na stosowanie sankcji wobec firm prowadzących interesy z Rosją, ale także z takimi krajami jak Iran i Korea Północna.
Gazociągiem Nord Stream 2 ma płynąć gaz z Rosji do Niemiec. Według planów prezydenta Rosji Władimira Putina ma się to stać już w 2021 r. Gazociąg budzi niechęć USA między innymi ze względu na to, że osłabi on ich pozycję jako eksportera gazu. Amerykanie przekonują także, że inwestycja wzmacnia kontrolę Kremla na europejskim rynku energii i karze Ukrainę, osłabiając jej rolę jako kraju tranzytowego w przesyle gazu.
22 lipca Mike Pompeo ma spotkać się z ministrem spraw zagranicznych Danii. Tematem rozmów będzie zapewne właśnie Nord Stream 2, bo to właśnie na duńskich wodach miałaby powstać brakująca część gazociągu.