Nie tylko Pyszne.pl i Glovo z Biedronką. Pięciu graczy walczy o rynek wart 1,6 mld euro

Pandemia COVID-19 jeszcze zwiększyła już i tak szybko rosnące zainteresowanie Polaków dostawami jedzenia online. Wszyscy zadają sobie pytanie, czy nowi użytkownicy tych usług przekonali się do nich na trwałe.

W zamówieniach jedzenia w internecie dominują tzw. agregatorzy, czyli serwisy współpracujące z tysiącami restauracji - od gigantów fast food takich jak McDonald’s czy Pizza Hut poprzez mniejsze sieci, np. oferujące dania wegetariańskie, po samodzielne lokale wyspecjalizowane w kuchniach egzotycznych lub tzw. domowym jedzeniu. Trend jest globalny i Polska nie jest tu wyjątkiem. Jak wynika z raportu PizzaPortal.pl "Klikasz i jesz. Raport o rynku dostaw jedzenia w Polsce 2019 r.", na początku 2020 roku już 76 proc. zamawiających online Polaków robiło to za pomocą agregatorów.

W skali globalnej wyraźne są także tendencje konsolidacyjne. Na początku br. doszło do fuzji dwóch gigantów: Just Eat i Takeway.com, do którego należy pyszne.pl - lider polskiego rynku dostaw jedzenia online. Wartość transakcji wyniosła 7,8 miliarda dol. Po zaledwie pół roku doszło do kolejnej fuzji - tym razem JustEat Takeway z amerykańskim GrubHub. Po spodziewanym w pierwszym kwartale br. uzyskaniu zgód regulatorów i akcjonariuszy powstanie największa firma na świecie (poza Chinami) na rynku delivery. Apetyt na GrubHub miał inny wielki gracz, Uber Eats, ale problemem okazały się kwestie konkurencji w Stanach Zjednoczonych.

Pięciu graczy walczy o Polskę

W Polsce rynek jest jeszcze we wcześniejszej fazie - walczy o niego w tej chwili aż pięciu graczy. Oprócz lidera Pyszne.pl są dwie firmy, których główny biznes to usługi przewozowe, czyli Uber Eats i Bolt Food oraz dwa dynamiczne startupy: fiński Wolt i hiszpański Glovo.

- Polska to bardzo duży rynek, wyróżniający się w regionie Europy Środkowo-Wschodniej - mówi Michał Dubisz, manager operacyjny w polskim Bolt Food. - Jego atutem jest między innymi wysoka dostępność kurierów. To, że dużo ludzi jest skłonnych podjąć taką pracę, umożliwia efektywne skrócenie czasu dostawy. Atrakcyjność rynku oznacza też, że jest na nim duża konkurencja - podkreśla Dubisz.

Pyszne.pl działa w Polsce najdłużej, od dziesięciu lat. W tym czasie serwis z grupy JustEat Takeway pozyskał w naszym kraju do współpracy ok. 9 tys. restauracji i - jak deklaruje - zasięgiem obejmuje już 83 proc. Polaków. Mocną pozycję dzięki sile flagowej marki ma UberEats, dynamicznie rośnie też Glovo - niedawno hiszpańska firma pochwaliła się przekroczeniem progu miliona użytkowników w Polsce.

Zobacz wideo Raport ONZ: Jakość produktów rolnych spadnie, ale ceny wzrosną

- Misja łączenia restauracji z klientami poprzez nasz serwis stała się jeszcze ważniejsza w ostatnich miesiącach, tak trudnych dla branży gastronomicznej - mówi Anna Bielecka, manager PR w Pyszne.pl. - Zgłosiło się do nas w tym czasie prawie tysiąc nowych restauracji, poszukujących alternatywy dla sprzedaży w lokalu. Rozumiejąc, że od tego, jak szybko dołączą do systemu, może zależeć ich biznes, zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by przyspieszyć proces, między innymi wprowadziliśmy pracę w weekendy. Z kolei aby dać klientom pewność, że mogą nadal bez ryzyka korzystać z oferty restauracji, wprowadziliśmy dostawę bezdotykową i zainwestowaliśmy w środki bezpieczeństwa dla kurierów. Dzięki tym działaniom udało nam się utrzymać niezmniejszoną liczbę zamówień.

Zgłoszenia restauracji do Pyszne.pl nie były wyłącznie działaniem doraźnym. Coraz więcej z nich dostrzega potrzebę podniesienia stabilności biznesowej poprzez dywersyfikację źródeł przychodu - w tym przez uruchomienie i systematyczne rozwijanie kanału dostaw - uważa Bielecka.

- Dzięki współpracy z agregatorami restauracja ma wgląd w sytuację na rynku. Może zobaczyć, co dzieje się w jej okolicy, jakie dania są popularne, w jakich godzinach warto postawić na dostawy - podkreśla Ola Lazar, ekspertka branży foodtech. Zmiany w długofalowych nawykach konsumentów mogą jednak wymagać więcej czasu. - Wiemy, że wybierają oni zamawianie jedzenia z dostawą z innych powodów i w innych okolicznościach niż wyjście do restauracji. Kilka tygodni zamknięcia restauracji nie spowoduje, że to się zmieni. Faktem jest natomiast, że rynek delivery rośnie dynamicznie od kilku lat i nadal będzie się rozwijał - dodaje Bielecka.

Perspektywy dla rynku dostaw jedzenia

W 2015 roku serwis Pyszne.pl szacował wartość rynku dostaw jedzenia online na 200 mln złotych. Podstawowym kanałem składania zamówień był wówczas telefon, a udział internetu wynosił poniżej 13 proc.

Obecnie online składanych jest 45 proc. wszystkich zamówień jedzenia z restauracji, a rynek delivery w Polsce jest wyceniany na 1,6 miliarda euro. - Rynek dostaw jedzenia na całym świecie rozwinął się w czasie pandemii COVID-19, która przyciągnęła do zakupów online osoby wcześniej niezbyt chętnie z nich korzystające. Sytuacja konkurencyjna nie jest łatwa, ale gospodarka Polski rozwija się dynamicznie, konsumpcja utrzymuje na wysokim poziomie, a trendy rynkowe, takie jak przyspieszenie cyfryzacji i rozwój e-commerce, w związku z pandemią działają zdecydowanie na naszą korzyść - uważa Michał Dubisz.

Jednym z pól rozwoju jest poszerzanie oferty dań gotowych o artykuły ze sklepów spożywczych i convenience. - Coraz więcej klientów docenia dowóz nie tylko jedzenia, ale również zakupów, zwłaszcza gdy usługa wyróżnia się standardem obsługi i szybką dostawą. Dlatego też rozwijamy również usługi dowozu zakupionych online produktów spożywczych wysokiej jakości - potwierdza Julia Dedo, marketing manager w Wolt Polska.

Podobne działania podejmują ostatnio, po części także w związku z pandemią, praktycznie wszyscy agregatorzy. Na polskim rynku szczególnie głośno było o współpracy Glovo z siecią dyskontową Biedronka. Usługa wystartowała pilotażowo w 10 miastach i objęła ponad 100 sklepów. Jej zasięg ma być systematycznie rozszerzany. Sojusz hiszpańskiego startupu i portugalskiego kolosa to spektakularny przykład łączenia sił przez firmy wywodzące się ze świata tradycyjnego handlu i nowych technologii. Sprzedaż żywności przez internet pozwala obu partnerom zdobyć nowych klientów, a Biedronce ponadto ominąć zakaz handlu w niedziele.

Ciekawym partnerem dla agregatorów są sieci paliw rozwijające sklepy convenience i bistra z przekąskami. Od połowy czerwca Bolt Food dostarcza już posiłki, ale także artykuły spożywcze z wybranych stacji paliw Circle K w Warszawie. Trend ma wymiar globalny. W Hiszpanii UberEats podjął współpracę ze sklepami convenience zlokalizowanymi przy stacjach paliw Galp. Zarówno Glovo, jak i UberEats współpracują we Francji z siecią supermarketów i hipermarketów Carrefour. W Brazylii amerykański gigant chce zaoferować także dowóz leków z aptek i artykułów dla zwierząt.

Jakich zmian możemy spodziewać się na tym rynku w najbliższej przyszłości? Wiele nadziei budzą tzw. dark kitchens, czyli firmy gastronomiczne bez fizycznych lokali, oferujące posiłki tylko w dostawie realizowanej we współpracy z agregatorami. - Przewidujemy, że do 2025 roku dark kitchens staną się bardzo popularne w Polsce. Będą powstawać w mniej atrakcyjnych lokalizacjach, nawet na obrzeżach miast, tam, gdzie czynsz za wynajem będzie niższy. Większość z tego typu lokali rozpocznie współpracę z agregatorami posiadającymi własną flotę kurierów, takimi jak Glovo. Dark kitchens wyspecjalizują się w dowozie określonych posiłków - pizzy, makaronów czy burgerów, czyli dań prostych w transporcie i stosunkowo niedrogich - wyjaśnia Piotr Kruszyński, CEO PizzaPortal.pl, serwisu przejętego przez Glovo od AmRestHoldings.

Więcej o innowacjach na rynku delivery czytaj w MMP Online.

Więcej o: