Jacek Sasin, który kieruje dziś Ministerstwem Aktywów Państwowych, może wkrótce zyskać jeszcze więcej władzy. Polityk, który dziś nadzoruje gigantów takich jak PKN Orlen, PKP, KGHM czy PZU, w ramach nadchodzącej rekonstrukcji rządu ma zyskać kolejne kompetencje - donosi "Dziennik Gazeta Prawna".
Jednym z rozważanych scenariuszy jest, zdaniem dziennika, przejęcie przez szefa MAP części lub całości Ministerstwa Infrastruktury. Połączenie sprawiłoby, że zarówno proces legislacyjny, jak i wykonanie konkretnych zadań inwestycyjnych było pod pieczą jednego ministra. - Chodzi o to, by cały proces inwestycyjny był w jednym miejscu - wyjaśnia rozmówca dziennika.
Powodów wzmocnienia Ministerstwa Aktywów Państwowych może być kilka. Jednym z kluczowych pomysłów rządu na pobudzenie gospodarki pokiereszowanej epidemią koronawirusa są inwestycje. Tworzenie miejsc pracy ma pobudzić zarówno budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, jak i lokalnych dróg. Resort Jacka Sasina mógłby też przejąć odpowiedzialność - przynajmniej w części - za żeglugę morską i śródlądową.
Rekonstrukcja gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego może przynieść ważną zmianę w innym obszarze. Chodzi o górnictwo, które przejąć może Ministerstwo Klimatu. O ile przetrwa, bo możliwe, że zostanie włączone w skład nowego resortu, który miałby zajmować się jeszcze energią.
Kwestia losów nadzoru nad spółkami górniczymi i energetycznymi jest istotna, bo rząd właśnie rozpoczął kluczowy etap restrukturyzacji sektorów. Przy Ministerstwie Aktywów Państwowych działa grupa robocza, której celem jest wypracowanie sposobu i tempa przeprowadzania zmian w górnictwie.
Czytaj też: Emilewicz ujawnia, kogo na początek mogą dotknąć cięcia w budżetówce. "Osoby zabezpieczone"
W praktyce chodzi o przyjęcie terminarza zamykania polskich kopalń. Strona związkowa i minister Jacek Sasin, zapewniają, że wydobycie węgla energetycznego może trwać w Polsce do roku 2050-2060. Eksperci są bardziej sceptyczni i kres dzisiejszego górnictwa przewidują mniej więcej na rok 2035.