Brexit. Boris Johnson stawia ultimatum. Daje czas Unii Europejskiej do 15 października

Brytyjski premier Boris Johnson przypomniał Unii Europejskiej, że umowa o wolnym handlu powinna zostać zawarta maksymalnie do 15 października. W przeciwnym wypadku Wielka Brytania podejmie decyzję o zerwaniu negocjacji.

We wtorek odbędzie się ósma już runda negocjacji, które będą dotyczyć relacji pomiędzy Wielką Brytanią i Unią Europejską. To efekt zakończenia okresu przejściowego po brexicie z 31 grudnia 2019 r.

Boris Johnson stawia ultimatum. "Powinniśmy to zaakceptować i iść dalej"

Cytowany przez dziennik "The Guardian" Boris Johnson opisał, jak wyglądają rozmowy. - Wchodzimy teraz w ostatnią fazę naszych negocjacji z UE. Unia wyraziła się bardzo jasno co do harmonogramu. Ja również. Porozumienie z naszymi europejskimi przyjaciółmi musi zostać zawarte przed posiedzeniem Rady Europejskiej w dniu 15 października, jeżeli ma ono wejść w życie do końca roku. Nie ma więc sensu myśleć o terminach, które wykraczają poza ten punkt - powiedział.

W dalszej części swojej wypowiedzi brytyjski premier wskazał, jakie będą konsekwencje braku porozumienia. - Jeśli do tego czasu nie będziemy w stanie się porozumieć, to nie widzę możliwości, by została zawarta między nami umowa o wolnym handlu, więc powinniśmy to zaakceptować i iść dalej - dodał.

Boris Johnson wyjaśnił ponadto, jakie Wielka Brytania może osiągnąć korzyści w przypadku uzgodnienia warunków UE. - Będziemy mieli umowę handlową z UE taką, jak ma Australia. Chcę całkowicie jasno powiedzieć, że - jak mówiliśmy od samego początku - będzie to dobry wynik dla Wielkiej Brytanii. Jako rząd przygotowujemy się, na naszych granicach i w naszych portach, aby być na to gotowym. Będziemy mieli pełną kontrolę nad naszym prawem, naszymi przepisami i naszymi wodami połowowymi. Będziemy mieli swobodę zawierania umów handlowych z każdym krajem na świecie. I dzięki temu będziemy ogromnie prosperować - oznajmił.

Wielka Brytania. Johnson: Nie możemy i nie pójdziemy na kompromis

Kwestia handlu pomiędzy Unią Europejską i Australią w dużej części opiera się na ogólnych zasadach Światowej Organizacji Handlu. Specjalne umowy odnoszą się jedynie do niektórych towarów. Według Johnsona, jeżeli nawet Wielka Brytania nie będzie mogła zawrzeć takich umów, będzie gotowa do rozmów z UE i dojścia do rozsądnych rozwiązań, takich jak loty pasażerskie, drogowy transport towarowy czy współpraca naukowa. Oznajmił przy tym, że obie strony nadal będzie handlować jako partnerzy, ale bez umowy o wolnym handlu.

Brytyjski premier stwierdził, że jest jeszcze czas na dopięcie wszystkich szczegółów. Podkreślił również, że taka umowa powinna odnosić się do zapisów standardowej umowy o wolnym handlu i podał przy tym przykładem umów, jakie UE zawarła z Kanadą czy innymi państwami.

- Nawet na tak późnym etapie, jeśli UE będzie gotowa ponownie przemyśleć obecne stanowisko i zgodzić się z tym, będę zachwycony. Aby to osiągnąć, nie możemy jednak i nie pójdziemy na kompromis, jeśli chodzi o podstawy tego, co to znaczy być niezależnym krajem - zakończył Johnson.

Zobacz wideo Czarnecki wymienia, dlaczego Polacy mogą mieć pretensje do UE