Brexit. Jeśli Boris Johnson "zdradzi", UE zareaguje. A na wszystkim najwięcej stracą Brytyjczycy

Boris Johnson prowadzi bardzo ryzykowną grę. Jeżeli, jak donoszą media, brytyjski premier rzeczywiście planuje złamać zapisy umowy brexitowej, to musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami ze strony Brukseli.

We wtorek w Brukseli ma rozpocząć się kolejna tura negocjacji "rozwodowych" pomiędzy UE i Wielką Brytanią. Do tej pory wydawało się, że będę to standardowe rozmowy, podczas których obydwie strony skupią się na szczegółowych ustaleniach dotyczących relacji handlowych.

Wiele wskazuje jednak na to, że wizyta premiera Borisa Johnsona zacznie się od mocnego uderzenia. Już w poniedziałek dziennik"Financial Times" donosił, że BoJo jest gotowy złamać ubiegłoroczną umowę brexitową. We wtorek o domniemanej "zdradzie" Johnsona piszą  najważniejsze brytyjskie media. A eksperci ostrzegają, że prowadzi on ryzykowną grę.

Zdaniem dziennika "The Telegraph", Johnson rozpocznie swe wtorkowe wystąpienie w Brukseli od stwierdzenia, że obowiązująca umowa brexitowa jest "sprzeczna" z interesami Wielkiej Brytanii i musi zostać zmieniona, aby lepiej chronić interesy jego kraju.

Zobacz wideo Gdula: Brexit to efekt tego, że nie słuchano ludzi na dole

Irlandia Północna znów jest kością niezgody

Z czym konkretnie ma problem brytyjski premier? Punktem spornym po raz kolejny jest granica pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną. Po raz kolejny, bo to właśnie tzw. irlandzki backstop  przez wiele miesięcy stał na drodze do zawarcia porozumienia między UE i Wielką Brytanią.

W największym skrócie chodzi o to, że Bruksela nie chciała zgodzić się na to, aby po brexicie pomiędzy Irlandiami przebiegała "twarda" granica. Po pierwsze, byłoby to szkodliwe dla gospodarki po obydwu stronach, a po drugie zagrażałoby procesowi pokojowemu. Mówimy przecież o regionie, w którym jeszcze w latach 90-tych XX wieku wybuchały bomby.

Londyn przez długi czas nie zgadzał się na "miękką" granice. Brytyjczycy argumentowali swoje stanowisko faktem, że Irlandia Północna jest częścią Zjednoczonego Królestwa, a brak "twardej" granicy naruszałby integralność terytorialną całego kraju.

Ostatecznie udało się wypracować kompromis. Przyjęte w ub. roku porozumienie zakłada, że w chwili gdy zakończy się okres przejściowy, Irlandia Północna będzie ściślej związana z UE niż reszta Królestwa. Ponadto kontrole graniczne zostaną przesunięte na Morze Irlandzkie.

Bruksela może ukarać Wielką Brytanię za "zdradę" Johnsona

Póki co, Downing Street zaprzecza jakoby premier Boris Johnson zamierzał złamać brexitową umowę. Według portalu Politico, w brytyjskim rządzie zarządzono już jednak wewnętrzne śledztwo, które ma odpowiedzieć na pytanie, kto jest autorem przecieku do mediów.

Na doniesienia te zdążyła też zareagować Bruksela. Z informacji "Guardiana" wynika, że "zdrada" Borisa Johnsona spotkała się w unijnych kręgach z dużym zaskoczeniem.

Wierzę, że brytyjski rząd wdroży umowę o wystąpieniu (z UE - red.), która stanowi zobowiązanie wynikające z prawa międzynarodowego i warunek wstępny dla przyszłego partnerstwa. Protokół dotyczący Irlandii / Irlandii Północnej ma zasadnicze znaczenie dla ochrony pokoju i stabilności na wyspie oraz integralności jednolitego rynku

- napisała na Twitterze Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej.

Zdaniem Cartherine Barnard, profesora prawa europejskiego na Cambridge Univeristy, UE ma środki prawne, aby ukarać Wielką Brytanię za złamanie umowy brexitowej. "Ponieważ umowa jest traktatem międzynarodowym, UE może wszcząć postępowanie przeciwko Wielkiej Brytanii w ramach mechanizmu rozstrzygania sporów" - tłumaczy "Guardianowi".

Barnard sugeruje równocześnie, że plan Borisa Johnsona może być elementem politycznej gry, która ma na celu wywarcie presji na Brukseli. Jest to jednak bardzo ryzykowna rozgrywka.

Myślę, że chce zmusić UE do tego, aby wykonała jakiś ruch w negocjacjach i używa do tego czegoś tak delikatnego, jak irlandzki protokół

- podkreśla.

Zaskoczenia nie ukrywa również David Gauke, były minister sprawiedliwości w rządzie premier Theresy May. Gauke podkreśla, że rząd podjąłby "ogromne ryzyko", gdyby chciał jednostronnie zmienić irlandzki protokół za pomocą ustawy.

Każda próba odstąpienia od zobowiązań podjętych w protokole Irlandii Północnej byłaby postrzegana jako akt złej woli w oczach Unii Europejskiej i świata

- podkreśla Gauke.

Twardy brexit może uderzyć Brytyjczyków po kieszeniach

Złamanie porozumienia z UE mogłoby również przynieść poważne konsekwencje dla brytyjskiej gospodarki. Czarny scenariusz zakłada zerwanie negocjacji i brexit bez umowy. Umowy, bez której brytyjski biznes nie będzie w stanie konkurować na unijnym rynku.

Wzrosnąć mogą też ceny żywności w sklepach. Jak wylicza Brytyjskie Konsorcjum Detaliczne, w przypadku braku umowy handlowej, średnia taryfa celna na żywność importowaną z UE wynosiłaby ponad 20 proc. Przy czym w przypadku niektórych produktów taryfy byłyby dużo wyższe. Branża handlowa nie ukrywa, że te opłaty zostałyby przerzucone głównie na klientów.