Zaskakująca prognoza. Bez maseczek w Polsce na święta będzie umierać kilkaset osób dziennie? [WYKRES DNIA]

Według prognozy Institute of Health Metrics and Evaluation z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, pod koniec roku w Polsce na COVID-19 może umierać nawet 900 osób dziennie. Powszechne noszenie maseczek w miejscach publicznych może zredukować tę liczbę do 20-30.

Na wstępie od razu bardzo ważne zastrzeżenie - do tej prognozy warto podchodzić z bardzo dużą rezerwą. Nie dlatego, aby była niewiarygodna - Institute of Health Metrics and Evaluation to renomowany ośrodek badawczy. Po prostu prognozowanie przebiegu epidemii na niemal cztery miesiące do przodu jest obarczone gigantycznym ryzykiem. Liczne założenia, które przyjęli analitycy IHME, nie muszą się sprawdzić.

Ba, wręcz trudno sobie wyobrazić, aby się sprawdziły, bo np. dla Polski zakładają one wprowadzenie obostrzeń dopiero przy kilkuset zmarłych zakażonych dziennie. Dlatego wydaje się, że prognozę IHME należy traktować nie tyle jako katastrofalną wizję najbliższych miesięcy, co pewne "ćwiczenie liczbowe" i ostrzeżenie, do czego może doprowadzić błędna polityka zarządzania pandemią.

Do końca roku jeszcze 2-3 milionów ofiar na świecie?

W każdym razie zaktualizowana na początku września prognoza przebiegu pandemii przygotowana przez IHME - zarówno dla całego świata, jak i osobno dla Polski - wygląda wręcz dramatycznie. Instytut pisze wręcz o "śmiertelnym grudniu", gdy powrót zimy na półkulę północną może przynosić na całym świecie nawet 30 tys. śmierci co dzień. Dla porównania obecnie każdego dnia umiera ok. 5 tys. zakażonych.

W najbardziej prawdopodobnym scenariuszu wyliczono, że do końca roku liczba ofiar COVID-19 sięgnie 2,8 mln na całym świecie. To oznaczałoby wzrost aż o ok. 1,9 mln od dziś - gdy zmarłych jest ok. 900 tys.

W najgorszym scenariuszu przyjętym przez IHME liczba zmarłych do końca 2020 r. sięgnie 4 mln. W najbardziej optymistycznym - 2 mln. Porównując ten "pozytywny" wariant z najbardziej prawdopodobnym instytut pisze, że "blisko 770 tys. żyć może być uratowanych na całym świecie od teraz do 1 stycznia 2021 r., na skutek stosowania środków bezpieczeństwa takich jak noszenie maseczek i dystans społeczny".

Ludzie na półkuli północnej muszą być szczególnie czujni, gdy zbliża się zima, ponieważ koronawirus, podobnie jak zapalenie płuc, może się bardziej rozprzestrzeniać w zimnym klimacie

- komentuje dyrektor IHME Christopher Murray. Z obserwacji IHME wynika, że do tej pory COVID-19 podążał za wzorcami sezonowymi podobnymi do zapalenia płuc. Jeśli tak będzie nadal, kraje z północy Ziemi muszą liczyć się z większą liczbą zakażeń. 

Koronawirus w Polsce. Zimą kilkaset śmierci dziennie?

Przygotowana przez IHME prognoza dla Polski również wygląda przerażająco. Wynika z niej, że już w listopadzie codziennie może umierać nawet po kilkadziesiąt lub ponad 100 osób zakażonych SARS-CoV-2, a pod koniec roku ta liczba może sięgnąć wręcz 500-800 osób i rosnąć dalej w razie nienałożenia obostrzeń społecznych. 

Co ciekawe, według prognozy IHME w ogromnym stopniu liczbę śmierci może ograniczyć powszechne noszenie maseczek w przestrzeni publicznej. Instytut wylicza, że przy gdyby robiło to 95 proc. osób (wobec 40 proc. przyjętych w podstawowym scenariuszu), w grudniu mielibyśmy "tylko" po około 20-30 śmierci dziennie. 

O ile w podstawowym scenariuszu IHME, liczba osób zmarłych do końca roku w Polsce sięgnęłaby ponad 18 tys. (dziś jest to 2136), o tyle w wariancie z powszechnymi maseczkami mowa o niespełna 3,5 tys.

embed

Według prognozy IHME obecnie w Polsce koronawirusem zakaża się dziennie ok. 2 tys. osób (w tej liczbie zawierają się także osoby nietestowane). Według aktualnej prognozy (zakładającej m.in. brak powszechności maseczek czy brak dalszych obostrzeń), pod koniec października byłoby to ponad 10 tys., w listopadzie po kilkadziesiąt tysięcy, w grudniu nawet ponad 100 tys.

Czytaj też: Załóż maskę. Czy zakrywanie ust i nosa ma sens? Wirusolog proponuje prosty test [WYKRES DNIA]

Ta różnica między scenariuszami IHME jest zaskakująco duża. Czy rzeczywiście są dowody na aż tak silne efekty sezonowe, by prognozować w Polsce scenariusz włoski? Czy efekt noszenia masek jest dobrze zmierzony? Zachowuję wobec tych prognoz sceptycyzm, tym bardziej że IHME wykazał się pół roku temu mało trafnymi prognozami (zbyt optymistycznymi wówczas - na prognozie tego instytutu opierał się Donald Trump, kiedy mówił w kwietniu, że epidemia wkrótce wygaśnie)

- komentuje Ignacy Morawski, analityk ekonomiczny, twórca platformy Spotdata.pl. Zwraca jednak uwagę, że prognozy IHME są jednak ważnym punktem odniesienia. - Wisi nad nami ryzyko wysokiej fali epidemii, która mogłaby wywołać drugi lockdown. Ale zachowanie prostych wymogów sanitarnych może znacząco zwiększyć szansę, że przejdziemy przez zimę w miarę spokojnie - uważa analityk.

Według dwóch innych (choć nieco bliżej sięgających w przyszłość niż IHME) prognoz, na które powołuje się Morawski - tj. politechniki Massachusetts Institute of Technology oraz niezależnego analityka Youyang Gu, sytuacja epidemiczna w Polsce nie ulegnie istotnej zmianie.

Wniosek? Rozczaruję: różnie może być. Może być bardzo źle i całkiem nieźle

- komentuje Morawski.

Zobacz wideo Uczelnie przygotowują się na nowy rok akademicki. Koronawirus stworzył nowe obszary do badań naukowych