Fiskus sprzedał zarekwirowane ferrari. Bez silnika, ale z gniazdem os. Szukają chętnego na Maserati

Do trzech razy sztuka. Fiskus z Częstochowy po dwóch nieudanych próbach znalazł nabywcę na zarekwirowane ferrari. Zrujnowany samochód, w którym brakuje silnika, został wylicytowany za kwotę, która pozwoliłaby wyjechać z salonu niezłym autem.

Trzecia licytacja nietypowego samochodu, jaką przeprowadził fiskus w Częstochowie, wreszcie przyniosła skutek. Za kwotę 82 tys. zł udało się znaleźć nabywcę na nietypowy, bo pozbawiony wielu elementów model ferrari. Pojazd został wcześniej, podobnie jak 22 inne maszyny, skonfiskowany przez fiskusa.

Wewnątrz, jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna", brakuje nawet silnika i skrzyni biegów, siedzenia są spleśniałe, a do użytku nadaje się w zasadzie jedynie karoseria i kilka innych elementów takich jak klosze świateł.

- Samochód z otwartymi szybami stoi od ponad dwóch lat na placu, tapicerka jest zagrzybiała i spleśniała, na uszczelkach wyrósł mech, a w drzwiach osy zrobiły gniazdo. Brak silnika, skrzyni biegów, układu przeniesienia napędu, a na aucie pozostał jeden emblemat Ferrari, reszta zniknęła. Auto nie nadaje się do niczego - relacjonuje pan Grzegorz, który rozesłał do kilku redakcji zdjęcia licytowanego samochodu.

Fiskus wystawił na licytacje zarekwirowane samochody. Liczy na setki tysięcy złotych

Przedstawiciele skarbówki z transakcji są jednak zadowoleni. - Widać, że także takie samochody warto wystawić na licytacje, bo dzięki temu sporo pieniędzy trafia do budżetu państwa - wyjaśnił w rozmowie z dziennikiem Michał Kasprzak, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Katowicach. Początkowej ceny, która wynosiła blisko 170 tys. zł, osiągnąć się jednak nie udało.

Czytaj też: Darowizna od rodziny? Fiskus i tak może zgłosić się po podatek. Wystarczy zapomnieć o "szczególe"

Wyjaśnił też, że urząd wciąż szuka nabywcy na inne wyjątkowe auto. Jest nim Maserati Quattroporte. Na wcześniejszych aukcjach udało się znaleźć chętnych na dwa inne modele - Nissana GTR i Jaguara XF. Nie znamy ich szczegółowego stanu, jedna z osób, która była zainteresowana aukcjami organizowanymi przez skarbówkę, stwierdziła, że nie były w najlepszym stanie. Fiskus liczył, że licytacje przyniosą łącznie nawet 1,7 mln zł.

Zobacz wideo Kultowe gry retro. Czy Wam też spędzały sen z powiek?