Codziennie umiera w Polsce około 1100 osób. Ostatniej doby COVID-19 zabił 75. To już nie są żarty

W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o śmierci 75 osób zakażonych koronawirusem. To kolejny smutny rekord. Biorąc pod uwagę, że codziennie umiera w Polsce ok. 1100 osób, można szacować, że w ciągu ostatniej doby COVID-19 przyczynił się do co piętnastego zgonu.

Obecnie rocznie umiera w Polsce ok. 410 tys. osób - wynika z danych GUS z ostatnich lat. To oznacza, że średnio codziennie mamy ok. 1120 śmierci.

Gdyby tę średnią przyłożyć do najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia mówiących o tym, że zmarło kolejnych aż 75 osób zakażonych koronawirusem, to można szacować, że COVID-19 odpowiadał za blisko 7 proc. wszystkich śmierci w Polsce w ciągu ostatniej doby. Innymi słowy, co około 15. zmarła osoba była zakażona koronawirusem. 

Oczywiście, do wnioskowania na podstawie danych o śmierciach z rekordowego dnia epidemii należy podchodzić z pewną rezerwą. Niemniej biorąc pod uwagę bardzo szybko rosnącą liczbę osób hospitalizowanych i wymagających wsparcia respiratora, nadzieje, iż w kolejnych dniach statystyka osób zmarłych z COVID-19 będzie diametralnie niższa, wydają się płonne. Tym bardziej, że wszak środowy rekord 75 osób nie jest odosobnionym wyskokiem - już dzień wcześniej mieliśmy aż 58 śmierci (jak widać, ten rekord przetrwał raptem dobę), wcześniej przez ponad tydzień regularnie około 30. 

Co więcej, warto pamiętać, że ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 i w rezultacie śmierci rośnie m.in. wraz z wiekiem. Nie jest to idealna próba badawcza (choć powinna uświadomić skalę problemu), ale można szacować, że w ostatnich dwóch dniach koronawirus mógł być odpowiedzialny za nawet blisko 10 proc. śmierci osób w wieku 70-79 lat. Takie wnioski można wyciągnąć na podstawie danych GUS o liczbie śmierci osób w określonych przedziałach wiekowych w ostatnich latach oraz wieku zmarłych osób z COVID-19 w ostatnich dwóch dobach. Niewiele niższy wskaźnik pokazały statystyki dla osób w wieku 80-89 lat. Wniosek - warto szczególną troską i bezpieczeństwem otaczać seniorów.

I jeszcze jedna statystyka, być może nawet bardziej alarmująca, a mianowicie spojrzenie regionalne. Od początku października (tj. przez ostatnich siedem dni) Ministerstwo Zdrowia poinformowało o śmierci 59 zakażonych mieszkańców województwa wielkopolskiego. Daje to ok. 8,4 śmierci na dobę. Tymczasem według danych GUS, w ostatnich trzech latach w październiku dziennie umierało w Wielkopolskiem średnio ok. 91 osób dziennie. Porównując te dwie dane można szacować, że śmierci osób z COVID-19 to już ponad 9 proc. "standardowej" liczby śmierci dla tego województwa. Tylko nieco niższy (na poziomie ok. 7-8 proc.) jest taki wskaźnik dla województwa podkarpackiego i pomorskiego.

A to wyliczenia na podstawie danych o śmierciach dla siedmiu ostatnich dni, gdy łącznie zmarło 279 osób. Tymczasem blisko połowa tej liczby (133) to dane z minionych dwóch dób. Gdyby porównywać statystyki dla województw tylko na podstawie danych z ostatnich dwóch dni, to wyszłoby, że w kilku z nich stosunek śmierci osób z COVID-19 to "zwykłej" średniej dobowej liczby śmierci w poprzednich latach to ok. 8-15 proc. (poza wyżej wymienionymi także województwo opolskie, świętokrzyskie, małopolskie i kujawsko-pomorskie). 

Z "chorobami współistniejącymi" można długo żyć!

Należy także przypomnieć, że z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, iż zdecydowana większość zmarłych osób zakażonych koronawirusem miała tzw. schorzenia współistniejące. Spośród 133 osób zmarłych, o których Ministerstwo Zdrowia poinformowało w ciągu ostatnich dwóch dni (58 we wtorek i 75 w środę), współistnienie COVID-19 z innymi schorzeniami stwierdzono u 123.

Nie oznacza to jednak, że te osoby - mówiąc kolokwialnie - już i tak leżały na łożu śmierci. Schorzeniami współistniejącymi może być m.in. nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, POChP (przewlekła obturacyjna choroba płuc), choroba Hashimoto, a nawet nadwaga.

Większość z nich [chorób współistniejących - red.], odpowiednio kontrolowana, pozwoliłaby zmarłym na COVID-19 na lata życia, często długie i w dobrej formie. Tych ludzi zabił SARS-CoV-2, a choroby współistniejące ich szanse na pokonanie infekcji zmniejszyły

- pisał kilka dni temu Jakub Sieczko, lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii. 

Czytaj też: Koronawirus a choroby współistniejące. Czym tak naprawdę są i kto mieści się w oficjalnej definicji?

Zobacz wideo Sośnierz: Państwo powinno jednoznacznie i prawdziwie informować o pandemii