Rząd wprowadza restrykcje. Zagrożonych może być 100 tys. miejsc pracy. "To nie lockdown, a breakdown"

Przybierająca w Polsce na sile epidemia koronawirusa sprawiła, że na kilka branż nałożono surowe restrykcje. Siłownie, baseny, aquaparki nie mogą działać w ogóle. Firmy targowe pracować mogą jedynie w żółtych strefach, ale targi odbywają się głównie w miastach zaliczanych od soboty do strefy czerwonej. Przedstawiciele branż objętych zakazami alarmują: To nie lockdown, tylko breakdown, czyli upadek.

Premier Mateusz Morawiecki ogłosił w czwartek nowe restrykcje, które obowiązywać mają od najbliższej soboty w strefie żółtej i czerwonej. Od 17 października zarówno w strefie żółtej jak i czerwonej zamknięte będą siłownie, baseny i aquaparki.

W strefach czerwonych nie mogą natomiast odbywać się targi czy kongresy. Imprezy tego typu przeprowadzane są głównie w dużych miastach, a te, w sporej części, zostały zaliczone w czwartek do obszarów o najwyższych restrykcjach. Imprezy targowe nie odbędą się więc we Wrocławiu, Poznaniu czy Warszawie, miastach, w których są szczególnie popularne. Kilka dużych konferencji zostało już odwołanych - m.in. Targi Dobrych Książek, które miały się odbyć w stolicy Dolnego Śląska czy Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie.

Zobacz wideo „Dławienie gospodarki” będzie trwało wiele miesięcy. „Szczyt zachorowań na grypę jest w lutym”

13 miesięcy zastoju. "To nie lockdown, a breakdown, czyli upadek"

Polska Izba Przemysłu Targowego w wydanym oświadczeniu podkreśla, że objęcie strefą czerwoną miast, gdzie odbywa się większość targów, oznacza, że tego typu imprezy w tym roku już nie dojdą do skutku. Zagrożone są również te zaplanowane na pierwszy kwartał przyszłego roku.

- Mimo braku ogłoszenia oficjalnego lockdownu, ograniczenia w ramach stref żółtej oraz zagrożenie włączeniem miast – zwyczajowych gospodarzy targów do strefy czerwonej oznaczają realny lockdown branży targowej, choć bardziej zasadne byłoby użycie tu nazwy breakdown, czyli upadek - mówi Beata Kozyra prezes zarządu Polskiej Izby Przemysłu Targowego.

Czytaj też: Współczynnik R najwyżej od początku kwietnia. Wraca poziom z czasu wiosennego lockdownu [WYKRES DNIA]

Prezes zwraca też uwagę, że restrykcje wobec branży będą trwać łącznie ponad rok. Rozpoczęły się pod koniec lutego tego roku, a potrwać mogą do 2021 r.

- To ponad 13 miesięcy. Która branża jest w stanie przetrwać tak długo bez pracy, bez przychodów, bez zysków? Żadna! Zatem bez wsparcia rządowego branżę targową - dziedzictwo narodowe za stuletnią tradycją - czeka bankructwo! - alarmuje Beata Kozyra.

Branża fitness protestuje i apeluje. "Nie przetrwamy", zagrożenie dla 100 tys. miejsc pracy

Polska Federacja Fitness zapowiedziała, że przeciwko decyzji, którą ogłosił premier Mateusz Morawiecki, będzie protestować w sobotę. - Nie przeżyjemy kolejnego lockdownu - podkreślali przedstawiciele związku na konferencji prasowej zorganizowanej w czwartek. Jak wyjaśnili wprowadzenie obostrzeń, może zagrozić stu tysiącom miejsc pracy.

"Nasze zgromadzenie będzie miało charakter spontaniczny, ponieważ wystąpiły ku temu wszelkie przesłanki, a oficjalnego protestu nie zdążymy zgłosić" - poinformowali członkowie federacji.