Od soboty na terenie całego kraju obowiązują nowe restrykcje. Ogłosił je premier Mateusz Morawiecki. Nowe obostrzenia, wprowadzone na skutek przybierającej na sile epidemii koronawirusa, dotyczą zarówno obywateli jak i przedsiębiorców. Najbardziej poszkodowani są właściciele siłowni, basenów, salonów masażu oraz restauracji czy barów.
Szef rządu zastrzegł, że obostrzenia obowiązywać będą przez 14 dni - później mogą zostać przedłużone. Zapowiedział też, że w najbliższych dniach przedstawi plan pomocy dla branż poszkodowanych ograniczeniem i zakazem działalności.
Oprócz restauracji czy siłowni na wsparcie mogą jednak liczyć inni. - Rozważamy pomoc dla 31 PKD - stwierdził premier. Miał na myśli system Polskiej Klasyfikacji Działalności, specjalny kod, którym dla celów statystycznych opisywana jest każda działalność gospodarcza.
Czytaj też: Czytaj też: Polska w czołówce krajów Europy pod względem liczby zmarłych osób z COVID-19 [WYKRES DNIA]
- Nie zostawimy tych firm samych sobie. Sytuacja w Polsce i na świecie jest recesyjna, chcemy, by wraz z odejściem kryzysu siła polskiej gospodarki została zachowana - zapewnił szef rządu.
Nie poinformował jednak o szczegółach - nie wiemy więc jakie typy przedsiębiorstw mają szansę znaleźć się na liście objętej wsparciem. - W krótkim czasie, liczonym w godzinach i dniach, przedstawimy program wsparcia dla branży gastronomicznej i innych zamkniętych branż - zapowiedział premier. Wyjaśnił też, że formami wsparcia mogą być zwolnienia ze składek na ZUS i tzw. postojowe.
Premier zastrzegł też, że pomoc na skalę udzieloną wiosną nie jest konieczna, bo "przedsiębiorstwa, które skorzystały z tarczy finansowej, wciąż dysponują środkami"
W podobnym tonie wypowiedział się kilka dni temu Paweł Borys. Szef Polskiego Funduszu Rozwoju, który dystrybuował pomoc z tarczy antykryzysowej, wyjaśnił, że państwo rozdysponowało w ramach pomocy 61 mld zł. Po środki sięgnęło 345 tys. firm, czyli połowa podmiotów gospodarczych.
- Konstruując program zakładaliśmy, że pandemia będzie miała dłuższy wpływ na gospodarkę, stąd od razu środki te były znaczące i powinny zabezpieczać firmy i finansowanie miejsc pracy co najmniej do końca roku - wyjaśnił Borys.