Samochody elektryczne? Chiny przeganiają tutaj Amerykanów

Chiny chcą być globalnym liderem na rynku samochodów z napędem elektrycznym. Konsekwentnie do tego dążą i wiele wskazuje na to, że na tym polu wygrają wyścig z Amerykanami.

- Przewidujemy, że w przeciągu najbliższych pięciu lat chińscy gracze z branży elektromobilności agresywnie wkroczą na zagraniczne rynki - napisali analitycy UBS w notatce skierowanej do inwestorów kilka dni temu. Ich zdaniem, Chińczycy zaproponują przy tym wysoce konkurencyjne ceny - takie, na które zachodniej konkurencji będzie trudno odpowiedzieć.

Tego typu uwaga może wydawać się zaskakująca, bowiem w powszechnej świadomości na rynku samochodów elektrycznych amerykańska Tesla wydaje się niekwestionowanym królem, a za nią podążają duże i znane, również zachodnie, firmy w rodzaju Volkswagena czy francuskich producentów samochodów.

Jednak za opinią analityków z UBS stoją twarde liczby i konsekwentne działania Chin.

Już teraz około jedna trzecia baterii we wszystkich produkowanych samochodach elektrycznych na świecie powstaje w zakładach należących do chińskich koncernów Contemporary Amperex Technology (CATL) and BYD.

Z raportu amerykańskiej instytucji Securing America’s Future Energy opublikowanego w ubiegłym miesiącu dowiadujemy się z kolei, że na świecie powstają w tym momencie 142 fabryki baterii litowo-jonowych, z czego 107 w Chinach i tylko dziewięć w USA.

Autorzy tego raportu szacują, że w ciągu najbliższych pięciu do 10 lat producenci aut zainwestują w rozwój elektromobilności 300 mld dol. i ponad połowa tej kwoty zostanie wydana w Państwie Środka.

Po europejskich ulicach wkrótce zaczną jeździć samochody elektryczne wyprodukowane w Chinach. Nie wszyscy od razu będą wiedzieli, że pochodzą stamtąd, bo będą sprzedawane pod markami zachodnich koncernów - podobnie jak teraz dzieje się to z elektroniką, w tym np. z iPhone’ami. Ten proces zresztą już się zaczął.

Kilka tygodni temu w Szenjang rozpoczęła się produkcja BMW iX3, który będzie sprzedawany również w Europie. Z Chin na Stary Kontynent mają przyjeżdżać między innymi również tesle, no i - co wydaje się wręcz anegdotyczne - pierwsze elektryczne dacie.

Elektryki w cenach pojazdów spalinowych

Pekin intensywnie wspiera rozwój elektromobilności, oferując osobom prywatnym i firmom korzystne ulgi i dotacje związane z ich zakupem i rejestracją, wspiera budowę sieci ładowarek, zapewnie potężne kredyty inwestycyjne firmom rozwijającym elektromobilność. To wszystko robi, bo doskonale wie w jaką stronę ewoluuje sektor motoryzacyjny.

Wg firmy doradczej McKinsey od jednej trzeciej do połowy samochodów sprzedawanych w Chinach i w Europie do 2030 roku to będą pojazdy z napędem elektrycznym, w tym hybrydy.

Równocześnie zakłada się, że w ciągu czterech lat elektryki będą kosztowały tyle samo, co podobne auta z silnikami spalinowymi.

Przemysł związany z elektromobilnością stanie się więc jednym z najważniejszych i kto tutaj będzie rozdawał karty, ten będzie zarabiał miliardy. I Chiny bardzo pracują nad tym, by to one były tym graczem, który z asami na ręce ma najwięcej do powiedzenia.

Tekst pochodzi z bloga PortalTechnologiczny.pl.