Grzesiowski: To nie jest prawdziwy obraz epidemii. Zakażeń jest nie 20, ale nawet 200 tysięcy

- Nie miejmy złudzeń, że ten obraz, który w tej chwili widzimy, to jest obraz prawdziwy. Dziś prawdopodobnie nie jest 20 tysięcy chorych, tylko - boję się to powiedzieć - ale być może nawet 200 tysięcy - powiedział dr Paweł Grzesiowski.

Immunolog dr Paweł Grzesiowski skomentował na antenie TVN 24 obecną sytuację epidemiczną w kraju. Resort zdrowia poinformował w czwartek (28 października) o 20 156 nowych zakażeniach koronawirusem oraz o 301 zgonach. Tak duża liczba zachorowań spowodowała, że przekroczyliśmy granicę 300 tys. zakażeń. Według Pawła Grzesiowskiego nowe dane ministerstwa wskazują na to, że "czeka nas kolejny tydzień wzrostów".

Paweł Grzesiowski: Boję się to powiedzieć, ale być może jest nawet 200 tysięcy zakażeń

- Nie mam żadnych złudzeń. Kompletnie nie zgadzam się z tym, co zostało powiedziane w czasie konferencji prasowej premiera, że spada liczba zgłoszeń od lekarzy rodzinnych i dlatego mamy mieć wypłaszczenie - powiedział.

Konferencja premiera na Stadionie Narodowym w szpitalu polowym dla chorych na COVID-19RMF FM: Zamknięcie szkół i sklepów? "Lockdown możliwy w krótkim czasie"

Według Pawła Grzesiowskiego spadek liczby osób kierowanych na test na obecność koronawirusa jest związany z "zatkaniem laboratoriów". - Zrobienie testu oznacza 3-4 dniowe oczekiwanie - tłumaczył.

- Wielu lekarzy rodzinnych rezygnuje ze skierowania, ale nie dlatego, że pacjent nie ma wskazań, tylko dlatego, że ten test już niewiele zmieni. Jeśli pacjent ma objawy i nie jest w ciężkim stanie, to on zostanie w domu i lekarz rodzinny po prostu odradza wykonywanie testów z racji długiego czasu oczekiwania chociażby na wymaz - stwierdził Grzesiowski.

- Nie miejmy złudzeń, że ten obraz, który w tej chwili widzimy, to jest obraz prawdziwy. Dziś prawdopodobnie nie jest 20 tysięcy chorych, tylko - boję się to powiedzieć - ale być może nawet 200 tysięcy - powiedział.

Paweł Grzesiowski: Najbardziej niebezpieczne jest stanie w tłumie

Paweł Grzesiowski został również zapytany o wpływ masowych protestów na ulicach całej Polski na rozwój sytuacji epidemicznej.

28 października 2020 r. Centrum Poznania. Przed kościołem przy ul. Fredry gromadzą się kibole. Obok nich policjanciOnet: Policja oddelegowana do pilnowania domów i biur polityków PiS

- Martwię się bardzo, widząc obrazy osób, które są stłoczone i krzyczą. To jest dla wirusa sprzyjająca okoliczność - powiedział dr Grzesiowski. - Z drugiej strony patrzę z podziwem, że absolutna większość osób na ulicach ma maseczki - dodał.

Grzesiowski powiedział również, że forma protestów polegająca na przemarszu, spacerach zwiększa bezpieczeństwo protestujących. - Najbardziej niebezpieczne jest stanie w tłumie, w dużym zagęszczeniu - podkreślał.

- Pamiętajmy, że człowiek może zaryzykować swoje bezpieczeństwo, kiedy zagrożone jest jego podstawowe prawo do wolnych decyzji i w tym zakresie rozumiem jako lekarz ludzi, którzy, wiedząc o tym, że jest ryzyko na ulicy, na tę ulicę wychodzą - dodał.

Zobacz wideo Morawiecki apeluje o koniec protestów w obliczu wzrostu zakażeń: Niech gniew i niechęć skupia się na mnie, na politykach