Milion zakażeń koronawirusem w Polsce. Tych niewykrytych jest o kilkaset procent więcej

W środę 2 grudnia, po niemal dziewięciu miesiącach od potwierdzenia pierwszego przypadku koronawirusa w Polsce, "pękła" granica miliona zakażeń. Przynajmniej tych wykrytych, bo łącznie szacuje się, że zakażonych w Polsce było lub jest już ok. 4-5 mln osób albo i jeszcze więcej.
Zobacz wideo Niemal połowa testów na COVID-19 z wynikiem pozytywnym. „Zupełnie mnie to nie dziwi”

4 marca odnotowano w Polsce pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce. W kolejnych tygodniach i miesiącach liczba zakażeń rosła, ale aż do 19 września dzienny przyrost był liczony maksymalnie w setkach nowych zakażeń. 

Granica 100 tys. wykrytych zakażeń w Polsce pękła dopiero 5 października. Jesienna fala koronawirusa sprawiła jednak, że licznik zaczął kręcić się w zatrważającym tempie. Kolejne 100 tys. zakażeń odnotowaliśmy po 16 dniach (21 października), następne po 8 dniach (29 października), a w listopadzie granice te pękały co cztery-pięć dni. W tym czasie codziennie raportowano o nawet ponad 25 tys. nowych zakażeń, a gdyby nie błędy w raportowaniu wyników pomiędzy powiatowymi a wojewódzkimi sanepidami - i dalej resortem zdrowia - niewykluczone, że przekroczylibyśmy nawet poziom 30 tys. nowych przypadków.

Skutek - niespełna dwa miesiące po przekroczeniu poziomu 100 tys. przypadków, dobiliśmy do poziomu dziesięciokrotnie wyższego. 2 grudnia suma potwierdzonych przypadków koronawirusa w Polsce przekroczyła milion. 

Pewnym pocieszeniem są dane z ostatnich kilkunastu dni, które wskazują na wyhamowanie tempa rozwoju epidemii. Nadal jednak kilka czy kilkanaście tysięcy zakażeń dziennie będzie oznaczało, że kolejne setki tysięcy wykrytych zakażeń będziemy przekraczali zapewne co jeden-dwa tygodnie. Wciąż nieznana jest też przyszłość - jak na sytuację epidemiczną w Polsce wpłynie okres świąteczno-noworoczny, ewentualne luzowanie obostrzeń (np. powrót dzieci do szkół, ewentualne otwarcie siłowni czy miejsc kultury), jak Polska poradzi sobie z prognozowaną trzecią falą epidemii w okolicach lutego-marca, czy kiedy Polacy będą przeciwko COVID-19 szczepieni.

.Kwarantanna narodowa mogła zostać wprowadzona. 'Uratowały' nas błędy

W rzeczywistości kilka milionów przypadków

Milion potwierdzonych przypadków koronawirusa w okresie całej epidemii przekroczyliśmy w Polsce dopiero teraz, ale szacuje się, że łącznie zakażenie przeszło już kilka milionów osób. Trudno tę liczbę precyzyjnie określić, ale m.in. rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz w poniedziałek 30 listopada w Radiu Plus szacował realną skalę zakażeń na około 4 mln. A wśród naukowców można spotkać i szacunki o pięciokrotnie lub nawet dziewięciokrotnie wyższej liczbie zakażeń w czasie największego uderzenia epidemii w Polsce. Zatem i podana przez Andrusiewicz liczba 4 mln może w rzeczywistości być zaniżona.

Bezpiecznie można więc mówić o tym, że zakażenie koronawirusem przeszło już ponad 10 proc. Polaków, a możliwe, że ta liczba jest i bliższa 15-20 proc. Wciąż nadal to zdecydowanie za mało, żeby mówić o "odporności stadnej" - zresztą ta koncepcja na powstrzymanie epidemii jest mocno krytykowana. - Czekamy na szczepionkę, a nie na odporność zbiorową - komentował Andrusiewicz w Radiu Plus.

Na kilkukrotnie niższą liczbę potwierdzonych przypadków koronawirusa niż tych, które miały miejsce w rzeczywistości, ma wpływ kilka spraw. Po pierwsze, szacuje się, że bezobjawowo albo przy bardzo skąpych objawach zakażenie przechodzi ok. 80 proc. osób. 

Po drugie, dochodzi do tego taktyka testowania w Polsce. Od początku epidemii nie testowano masowo osób bez objawów. Robiono to w zasadzie wyłącznie w ogniskach zakażeń, m.in. w kopalniach. W ostatnich trzech miesiącach zasady jeszcze zacieśniono. Nie testuje się już na koniec kwarantanny (a czasem i izolacji), a testy przeprowadza się przede wszystkim osobom z wyraźnymi objawami. Do tego dochodzi sygnalizowana przez wielu lekarzy niechęć Polaków do wykonywania testów. W obawie m.in. przez kwarantanną lub izolacją dla siebie oraz kwarantanną dla domowników wolą w razie dość łagodnego przebiegu COVID-19 unikać potwierdzania zakażenia testem.

Epidemia zabiła w Polsce wiele tysięcy osób

Przekroczona granica miliona przypadków to także dobra okazja, żeby przypomnieć, że nie o same zakażenia chodzi, ale i to, co niesie za sobą część przypadków. 

Od początku epidemii zmarło w Polsce ponad 18,2 tys. osób zakażonych koronawirusem. Wiele z tych osób, mimo że była obciążona chorobami współistniejącymi, np. astmą, otyłością, nadciśnieniem, nowotworami itp., mogła z nimi żyć jeszcze wiele lat we względnym zdrowiu.

Ale ofiarami epidemii są także osoby, które zakażone wcale nie były, ale z powodu zapaści w systemie ochrony zdrowia w Polsce nie otrzymały koniecznej pomocy medycznej na czas. Dane są druzgocące. W czasie największego uderzenia epidemii w Polsce - tj. w październiku i listopadzie - zmarło ok. 40-45 tys. osób więcej niż "powinno". W poprzednich latach w tych dwóch miesiącach łącznie mieliśmy w Polsce łącznie ok. 65-67 tys. śmierci. W tym roku to prawdopodobnie ok. 110 tys. (ponad 49 tys. w październiku, zapewne ok. 60 tys. w listopadzie). "Tylko" ok. 15 tys. zmarłych w tych dwóch miesiącach miało potwierdzone zakażenie koronawirusem.

embed

Przed nami jeszcze miesiąc do końca 2020 roku, a już wiadomo, że jest to najtragiczniejszy rok (pod względem liczby osób zmarłych) od zakończenia drugiej wojny światowej.

.Jeszcze miesiąc 2020 r., a już w Polsce zmarło najwięcej osób od wojny