Restauratorzy "doszli do muru". Organizują zbiórki, które mają im pomóc przetrwać pandemię

Właściciele kilku restauracji z Lublina postanowili szukać pomocy, organizując zbiórki pieniędzy na ratowanie swoich interesów. Kolejne zamknięcie branży gastronomicznej i znikoma pomoc państwa sprawiły, że stanęli pod ścianą.
Zobacz wideo #BiznesWalczy - Restauracja zdradza nam przepis na sushi. Odmrażanie gospodarki? "My tego nie odczuwamy"

Jedną z lubelskich restauracji, której właściciele postanowili poprosić o pomoc, jest Sielsko Anielsko. We wpisie na Facebooku napisali wprost, że "doszli do muru", dlatego potrzebują wsparcia.

Dziś w czasach pandemii, gdy nie możemy normalnie pracować, nie stać nas na opłaty za wodę, prąd, gaz i czynsz, a przede wszystkim nie mamy na wypłaty dla pracowników, których nie chcemy stracić, potrzebujemy Waszej pomocy. [...] Prosimy Was o wsparcie, bo tylko dzięki Wam mamy szansę na przetrwanie. Wierzymy w to, że nie znikniemy tylko dzięki Waszej pomocy

- piszą restauratorzy w opisie zbiórki, w ramach której chcą zebrać 100 tys. zł.

Restauratorzy z Lublina proszą o pomoc. "Już nie mamy opcji zaciągnięcia pożyczki"

O pomoc prosi także restauracja Umeå, która specjalizuje się w kuchni roślinnej. Młodzi restauratorzy piszą, że nad ich firmą zawisły czarne chmury.

"Po pierwszym lockdownie było ciężko, ale wszystko wracało na dobre tory. Niestety, nastał kolejny lockdown, który zrobił spustoszenie w finansach firmy. Tuż przed Bożym Narodzeniem dostaliśmy wypowiedzenie najmu lokalu i kilka wezwań do zapłaty płatności zalegających przez cały ten okres. Szczerze przyznajemy też, że już nie mamy opcji zaciągnięcia pożyczki na ratowanie Umejki. Piszemy to, bo wierzymy, że to nasza ostatnia deska ratunku. Jak na ten moment styczeń 2021 jest naszym ostatnim miesiącem gotowania dla Was"

- piszą twórcy restauracji Umeå, którzy chcą zebrać 20 tys. zł.

Sebastian Pitoń, przedsiębiorca, który zapowiada nieposłuszeństwo wobec obostrzeńBunt górali. Zamierzają otwierać swoje biznesy. "Ostatni moment"

O pomoc prosi także restauracja Pomylone Gary, która również ucierpiała w wyniku epidemii koronawirusa i restrykcji, które jej towarzyszą. 

"Potrzebujemy kasy, żeby zapłacić zaległy czynsz i rachunki. Jakby tego było mało, popsuło nam się wiele sprzętów kuchennych, niezbędnych do dalszego gotowania dla Was. Bez wsparcia, nie damy rady, a całym sercem chcemy uniknąć zamykania się na wiosnę

- piszą właściciele Pomylonych Garów, którzy proszą o pomoc w zebraniu 30 tys. zł. 

Więcej o: