Podatek od mediów nie zwiększy nakładów na ochronę zdrowia. Ekonomista: To taki myk [WYKRES DNIA]

Podatek od mediów nie oznacza, że polski system ochrony zdrowia będzie lepiej dofinansowany - przekonuje ekonomista dr Sławomir Dudek. Nowa danina stworzyłaby za to rządowi przestrzeń do wydatków na inne cele.
Podatek od mediów nie zwiększa nakładów na ochronę zdrowia. To jest taki myk. Bo wydatki na zdrowie są wyznaczane jako procent PKB. W istocie te pieniądze pójdą na inne cele

- komentuje dr Sławomir Dudek, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, a do 2019 r. dyrektor departamentu polityki makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów.

Na grafice dr Dudek wskazuje, że środki, które mogą popłynąć (jeśli projekt wejdzie w życie) z podatku od mediów nie sprawią, że w systemie ochrony zdrowia będzie więcej pieniędzy. Sprawią, że w budżecie państwa pojawią się oszczędności, które będą mogły popłynąć w inne miejsca. Nie na zdrowie, kulturę i zabytki, ale choćby do mediów publicznych w ramach zaplanowanych do 2024 r. corocznych "rekompensat" w wysokości blisko 2 mld zł. 

Zwracały na to uwagę media podpisane pod apelem do władz. 

Wprowadzenie [podatku od reklam - red.] będzie oznaczać pogłębienie nierównego traktowania podmiotów działających na polskim rynku medialnym, w sytuacji, gdy media państwowe otrzymują co roku z kieszeni każdego Polaka 2 mld złotych, media prywatne obciąża się dodatkowym haraczem w wysokości 1 mld zł

- czytamy w apelu.

embed

800 mln zł na NFZ, NFOZ i FWKiDNwOM

Podatek od reklam - w wysokości od 2 do 15 proc. przychodów reklamowych w zależności od medium i kwoty - ma zostać nałożony m.in. na media internetowe, prasę, radio, telewizję, kina czy właścicieli zewnętrznych nośników.

Zgodnie z prognozami, roczne wpływy z daniny mają sięgnąć 800 mln zł. Projekt ustawy stanowi, że w połowie pieniądze te mają trafić do NFZ. Zatem - do kasy instytucji, której budżet wynosi ponad 100 mld zł, media mają dołożyć ok. 400 mln zł, czyli mniej niż 0,4 proc. Ani nie jest to kwota, która diametralnie podniosłaby jakość systemu ochrony zdrowia, ani taka, której rząd nie znalazłby w budżecie, ograniczając niepotrzebne wydatki. W opinii prof. Wiesława Godzica, medioznawcy z Uniwersytetu SWPS, nie o pieniądze tu więc chodzi, jak twierdził m.in. prezydent Andrzej Duda.

Reszta wpływów z podatku od mediów - ma iść do Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów (35 proc.) oraz do Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków (15 proc.). Dysponentami obu funduszy celowych jest minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu. NFOZ już działa, FWKiDNwOM dopiero powstanie wraz z wejściem ustawy w życie.

Protest 'Media bez wyboru'Podatek od reklam. Ile dokładnie już teraz płacą koncerny medialne?

Media bez wyboru: rząd chce osłabić media

Powstają obawy, że środki, którymi ma dysponować FWKiDNwOM, będą płynęły głównie do pokornych wobec rządu organizacji czy instytucji. Jedynym przeznaczeniem środków w tym Funduszu będą dotacje przyznawane przez grono pięciu przedstawicieli rządu. Warunki dla wypłaty dotacji każdorazowo będzie ustalał minister kultury. Dotacje będą przyznawane np. na "wspieranie badań w obszarze mediów" czy "budowę platform dystrybucji informacji oraz analiz treści pojawiających się w mediach".

Część wpływów ze składek od największych dystrybutorów reklam wróci do mediów, które podejmą się m.in. realizacji szczególnie istotnych społecznie projektów np. w zakresie edukacji czy przeciwdziałania wykluczeniu cyfrowemu oraz informowania o zagrożeniach w cyberprzestrzeni

- przekonuje Ministerstwo Finansów.

Ale innego zdania są media podpisane pod apelem. One wskazują, że podatek od reklam - które nazywają haraczem - oznaczałby m.in. "osłabienie, a nawet likwidację części mediów działających w Polsce" oraz "ograniczenie możliwości finansowania jakościowych i lokalnych treści".

W opinii prof. Wiesława Godzica zaproponowany przez PiS nowy podatek od reklam może doprowadzić do "Budapesztu nad Wisłą", bezpośrednio uderzając w pluralizm mediów w Polsce.

Zobacz wideo Prof. Godzic: Będziemy mieć Budapeszt nad Wisłą