Tzw. paszporty szczepionkowe, to certyfikaty potwierdzające, że zostaliśmy zaszczepieni. Rozwiązanie to ma nam ułatwić podróżowanie.
Paszportem szczepionkowym ma być certyfikat potwierdzający zaszczepienie się przeciw COVID-19, przypominający Międzynarodową Książeczkę Szczepień. Czyli dokument, w którym osoby podróżujące do krajów tropikalnych mają potwierdzone przyjęcie wymaganych szczepień. Tzw. paszporty wzbudzają kontrowersje wśród opinii publicznej, ponieważ kiedy zaszczepionym ułatwi to podróżowanie, osobom nieposiadającym paszportu może je utrudnić. Po wprowadzeniu dokumentu osoby niezaszczepione w dalszym ciągu będą zobowiązane do przestrzegania obostrzeń, odbycia kwarantanny czy obowiązek posiadania negatywnego testu na koronawirusa.
Dyskusję na temat paszportów na arenie Unii Europejskiej rozpoczęły się już w czwartek, pierwszego dnia wideo-szczytu przywódców państw UE. Politycy zastanawiają się teraz, jaką formę powinien mieć certyfikat, na jakim poziomie powinien obowiązywać, komu i kiedy należałoby go wydawać oraz w jaki sposób ma on ułatwić podróżowanie. Za wprowadzeniem tzw. paszportów szczepionkowych są kraje, których gospodarka opiera się w dużym stopniu na turystyce m.in. Hiszpania, Włochy, Austria czy Grecja.
Od 21 lutego obywatele Izraela, którzy zostali zaszczepieni przeciw COVID-19 oraz ozdrowieńcy posiadają “zielony paszport”. Dzięki temu mogą korzystać z siłowni, basenów oraz uczestniczyć w wydarzeniach sportowych, kulturalnych i religijnych. Posiadacze dokumentu mogą również przebywać w hotelach i w synagogach.