Polskie Sieci Energetyczne poinformowały, że do awarii, która spowodowała odpięcie od systemu niemal całej ogromnej Elektrowni Bełchatów, doszło w wyniku ludzkiego błędu w czasie prac na stacji elektroenergetycznej Rogowiec. Jak wyjaśnił prezes PSE Eryk Kłossowski, pracownik, który wykonywał czasowe odłączenie linii Rogowiec-Ołtarzew zrobił to "po swojemu", z pogwałceniem dobrych praktyk obowiązujących w PSE.
"Dodatkowo na końcu pomylił dwa urządzenia i uziemił czynną linię pod napięciem, co wywołało kaskadę zdarzeń" - czytamy w depeszy PAP, opublikowanej przez Business Insider. To z kolei, że zwarcie było tak rozległe, wynikać ma z błędu budowlanego jeszcze z 1982 roku. Instalacja okazać się być niezgodna z projektem. - Gdyby była wykonana w zgodzie z dzisiejszymi normami, to by wytrzymała - wyjaśnił Kłossowski.
Do awarii w polskim systemie energetycznym, której efektem było odłączenie 10 z 11 bloków największej elektrowni w kraju (oraz największej węglowej w Europie) doszło 17 maja. Do nieprawidłowości nie doszło w samej elektrowni, a w stacji transformatorowej należącej do Polskich Sieci Elektroenergetycznych, do której przyłączone były bloki.
Choć PSE rozwiązały problem dość szybko, ponowne podłączenie ogromnych bloków było ogromnym wyzwaniem. Nad problemem pracowało kilkadziesiąt osób, dzięki czemu we wtorek rano udało się przywrócić do pracy sześć bloków w Elektrowni Bełchatów, a wieczorem wszystkie pracowały już normalnie.