Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, oraz niektórych innych ustaw 2 sierpnia wpłynął do Sejmu i został skierowany do pierwszego czytania (druk 1449). Przewiduje on kary finansowe za tzw. kłamstwo covidowe.
"Kto nie udziela żądanych informacji, o których mowa w art. 32a ust. 1 albo udziela ich w niepełnym zakresie, albo udziela informacji nieprawdziwej, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł" - czytamy. Zgodnie z tym projektem, Sanepid będzie mógł nakładać mandaty na osoby, które np. nie podadzą w dochodzeniu epidemicznym informacji o osobach podejrzanych o zakażenie koronawirusem. Chodzi o takie dane jak imię i nazwisko, datę urodzenia, numer PESEL, numer telefonu kontaktowego czy adres miejsca zamieszkania.
Ponadto kierownik zespołu ratownictwa medycznego, pielęgniarka lub położna wykonująca szybkie testy diagnostyczne będą zobowiązani do zgłoszenia do systemu teleinformatycznego informacji o uzyskaniu pozytywnego wyniku testu na COVID-19, wraz z danymi osoby badanej. Kara finansowa będzie groziła również za niesekwencjonowanie wirusa (brak ustalenia wariantu).
- Takie rozwiązanie to krok w dobrym kierunku - powiedział Jakub Kowalski, radca prawny, wspólnik w Kancelarii Radców Prawnych Mirosławski, Galos, Mozes w rozmowie z Prawo.pl. Dodał, że obecnie Sanepid nie ma żadnych skutecznych narzędzi do prowadzenia śledztwa i ustalania sieci kontaktów. Projekt ustawy pozwoli Sanepidowi skuteczniej prowadzić dochodzenie epidemiologiczne i ustalać osoby, z którymi kontaktował się chory na COVID-19.
Tymczasem w Europie mandat lub karę pozbawienia wolności można otrzymać za brak paszportu covidowego, lub jego sfałszowanie. Przykładowo we Włoszech można otrzymać karę finansową w wysokości 1800 zł, z kolei we Francji za fałszowanie przepustek grozi do pięciu lat więzienia. Więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ.