Te pieniądze się Polsce należą? Rząd naciska na Unię. "Czekamy, aż Komisja wywiąże się z obowiązków"

- My ze swojej strony zrobiliśmy wszystko, teraz czekamy, aż Komisja Europejska wywiąże się ze swoich obowiązków - tak o pieniądzach z Unii Europejskiej, które mamy otrzymać na realizację Krajowego Planu Odbudowy, mówi przedstawiciel rządu. KE twierdzi jednak, że nie ograniczają jej ramy czasowe. Nie wiadomo więc, czy pieniądze trafią do Polski w tym roku.

Polski rząd wciąż ma nadzieję, że Unia Europejska szybko przekaże naszemu krajowi środki na realizację Krajowego Planu Odbudowy. Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda twierdzi, że piłeczka jest po stronie Komisji Europejskiej. 

Zobacz wideo Ziobro przeciw KPO i reformie OFE. Semeniuk: Mamy do czynienia z polityką, a nie merytoryką

Polska liczy na pieniądze z UE jeszcze w tym roku

- Mobilizujemy Komisję Europejską, żeby te działania w stosunku do Polski, do polskiego KPO, były jak najszybsze, bo mamy ten komfort, że dokument został już wynegocjowany, uzgodniony. Dzisiaj tylko po stronie Komisji Europejskiej leży jego zatwierdzenie i przekazanie do kolejnych gremiów, które muszą w tej procedurze zatwierdzenia uczestniczyć - stwierdził w wywiadzie dla TV Republika. 

Zdaniem Waldemara Budy przekazanie Polsce środków na realizację KPO powinno być formalnością. - Liczymy, że na początku września, kiedy machina urzędnicza Komisji Europejskiej ruszy, będziemy mieli zatwierdzony Krajowy Plan Odbudowy. My ze swojej strony zrobiliśmy wszystko, teraz czekamy, aż Komisja Europejska wywiąże się ze swoich obowiązków - dodał.

Kiedy środki mogłyby ostatecznie trafić do Polski? - Liczymy, że po zatwierdzeniu KPO we wrześniu, pieniądze otrzymamy do końca roku. Na razie tylko dwa państwa otrzymały środki z ich planów obudowy - stwierdził Buda. 

Krajowy Plan Odbudowy łapie opóźnienie. Morawiecki nie dogadał się KEKrajowy Plan Odbudowy łapie opóźnienie. Morawiecki nie dogadał się KE

Rząd czeka na pieniądze z KPO. 13 proc. może wydać od razu

Zdaniem prof. Artura Nowaka-Fara oczekiwanie, że środki z KPO spłyną jeszcze w tym roku, nie jest przypadkowe. Zdaniem eksperta rząd może za środki przelane z UE "kupić nieco czasu".

- Akceptacja KPO oznacza bowiem szybkie wypłacenie 13 proc. środków w formie swego rodzaju zaliczki. UE robi przelew, z którego Polska nie musi się od razu rozliczać. Polski rząd bardzo liczy na zastrzyk pieniędzy, bo deficyt budżetowy jest poważny. Oficjalna narracja jest taka, że sytuacja jest świetna, mamy nadwyżkę. Ale prawdziwy deficyt ukryty jest w różnego rodzaju funduszach - wyjaśnia ekspert. 

Eric Mamer, rzecznik Komisji Europejskiej, oświadczył w minionym tygodniu, że Komisja nie ma określonego czasu, w którym musi zatwierdzić Krajowe Plany Odbudowy. Złożyły je wszystkie kraje Unii, bo na podstawie KPO dysponowane są środki z europejskiego Funduszu Odbudowy.

Viktor OrbanUnijne pieniądze dla Węgier odroczone

Więcej o: