20 października minął miesiąc od wydania przez TSUE decyzji o nałożeniu na Polskę kary za niewykonanie decyzji w sprawie kopalni w Turowie. Wcześniej, rozpatrując wniosek rządu Czech, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla. Niezastosowanie się do tego środka tymczasowego kosztuje sporo - 500 tys. euro dziennie.
Resort Środowiska w odpowiedzi na zapytanie redakcji next.gazeta.pl potwierdził, że sprawą zajmuje się Departament Prawny KPRM w porozumieniu i we współpracy z Departamentem Prawnym i Departamentem Geologii i Koncesji Geologicznych Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Ze przesłanego nam stanowiska wynika, że kary naliczane są od dnia wydania postanowienia TSUE.
"Kary pieniężne zasądzone w postanowieniu wiceprezes Trybunału z dnia 20 września 2021 r. dotyczą ściśle określonych ram czasowych: od dnia 20 września 2021 r., aż do chwili, w której Rzeczpospolita Polska zaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów, a w każdym razie nie dłużej niż do chwili ogłoszenia wyroku kończącego postępowanie w sprawie skargi Republiki Czeskiej" - czytamy w stanowisku przesłanym do Gazeta.pl.
Od dnia wydania decyzji TSUE minęły 32 dni. Oznacza to, że łącznie Polska musi zapłacić już 16 mln euro. To ok. 74 mln zł. Z każdym dniem ta kwota rośnie o ok. 2,3 mln zł.
Czy Polska nałożone przez TSUE kary zapłaci? Jarosław Kaczyński w rozmowie z "Gazetą Polską" stwierdził, że tego jeszcze nie wiadomo - Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła - stwierdził. Politycy obozu władzy sugerują, że nasz kraj albo kar nie zapłaci, albo odpowiednio zmniejszy wpłaty unijnej składki.
Według byłego ministra spraw zagranicznych nie da się jednak uniknąć zapłacenia kar. - Są politycy, którzy mówią, że Polska nałożonych przez UE kar nie zapłaci. Albo, że nie odprowadzi należnej składki do budżetu ogólnego UE. To wszystko są niewczesne pomysły wynikające z - nazwijmy to oględnie - deficytów wiedzy osób, które zgłaszają takie pomysły. Od samego początku Unii obowiązują bowiem przepisy, które pozwalają potrącić i karę, i składkę ze środków należnych państwu członkowskiemu, które by tak robiło. Nie ma zatem takiej możliwości, by Polska mogła uniknąć ewentualnych konsekwencji wprowadzenia w życie tych złych pomysłów - wyjaśnił w rozmowie z Gazeta.pl prof. Nowak-Far.
We wrześniu sprawę skomentował też rzecznik Komisji Europejskiej. - Muszą zapłacić. To jest ich prawny obowiązek - mówił pytany przez dziennikarzy o to, czy polski rząd może uniknąć zapłaty.