Inflacja w listopadzie osiągnęła poziom niewidziany od dziesięcioleci. Zdaniem części ekspertów tempo utraty wartości pieniądza może wzrosnąć. Jak bardzo? W tej sprawie wypowiedział się Kamil Zubelewicz, członek Rady Polityki Pieniężnej.
Nie chciałbym nikogo oczywiście straszyć, ale możemy mieć inflację powyżej 10 proc.
- stwierdził w rozmowie z Interią. Podkreślił, że szczyt inflacji nie wypadnie w tym roku, ale dopiero po 1 stycznia. - Przecież problemy zewnętrzne raczej nie znikną z dnia na dzień, a jednocześnie w styczniu przesądzone są różne podwyżki. Obawiam się, że szczyt będziemy mieli na początku 2022 r. - stwierdził ekspert.
Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl
To, że inflacja szybko nie spadnie, a raczej przyspieszy, przewiduje wielu ekonomistów. Wskazują oni na zeszłotygodniową decyzję Urzędu Regulacji Energetyki. - URE ogłosiło nowe taryfy, rachunki za energię wzrosną 24 proc., za gaz 54 proc.. Zakładamy, że gaz może stanieć po zimie, ale podwyżki energii zostaną - wyjaśniają ekonomiści ING Economics Poland. I wskazują, jakie to może przynieść skutki.
- Średnia inflacja na przyszły rok skacze z 6.7 do 7.1-7.3 proc. (rok do roku). Szczyt w pierwszym kwartale 2022 roku na poziomie ponad 9 proc. - prognozują.
Zdaniem Zubelewicza inflacja na wysokim poziomie wymaga reakcji ze strony Rady Polityki Pieniężnej. - Główna stopa na poziomie 1,75 proc. jest obecnie zdecydowanie za niska. Kluczowe jest odejście od polityki ujemnych realnych stóp procentowych dla oszczędzających - stwierdził.
Wskazał też, do jakiego poziomu musiałyby wzrosnąć stopy procentowe. - Gdyby Rada chciała akceptować inflację na wysokim poziomie 3,5 proc. w skali roku, trzeba by podwyższyć stopy do 4,5 proc. - stwierdził. - Moim zdaniem nie da się jej ograniczyć takimi drobnymi ruchami jak do tej pory - podkreślił.
Czy Polacy powinni przyzwyczaić się do rosnących cen? Prognoza Pawła Borysa, szefa Polskiego Funduszu Rozwoju, nie brzmi optymistycznie. - Wydaje mi się, że nie, inflacja jest rzeczywiście na podwyższonym poziomie, ale raczej przejściowa, czyli możemy zakładać, że w perspektywie dwóch lat ona rzeczywiście istotnie już spadnie - stwierdził goszcząc w programie "Studio Biznes".
Zdaniem szefa PFR inflacja nie wzrośnie już jednak w znaczącym stopniu. - Wydaje mi się, że rzeczywiście, jesteśmy blisko tych maksymalnych poziomów, jeżeli chodzi o dynamikę wzrostu cen i tak, jak powiedziałem, na początek ja się spodziewam w pierwszych miesiącach przyszłego roku pewnej stabilizacji, a pewnie od drugiego półrocza przyszłego roku, można już zakładać, że będą widoczne bardziej efekty też wzrostu stop procentowych i w perspektywie 2023 roku, ta dynamik wzrostu cen powinna wyraźnie spadać - dodał.