Inflacja zakończyła rok z przytupem. "Absolutnie brutalny odczyt cen żywności". Pierwsze komentarze

Inflacja rośnie coraz mocniej - w grudniu zrobiła kolejny krok w kierunku 9 procent. Według ekonomistów szczyt jeszcze przed nami. Do tego podwyższony wskaźnik cen może utrzymywać się nie tylko w tym, lecz także przyszłym roku. Eksperci już teraz mówią o "absolutnie brutalnym odczycie cen żywności".
Zobacz wideo Andrzej Duda nawiązał do inflacji: Ja też płacę rachunki. Ja też robię zakupy

Inflacja w grudniu mocno przyspieszyła i wyniosła o 8,6 proc. rok do roku, wobec 7,8 proc. w listopadzie - podał Główny Urząd Statystyczny w tzw. szybkim szacunku. Odczyt jest wyższy od średniej prognoz ekspertów, która wynosiła 8,3 proc., choć do takich zaskoczeń można się już było w ostatnim czasie przyzwyczaić. Trudno zresztą nietrafionym prognozom się dziwić, przewidywanie tego wskaźnika stało się w ostatnim czasie bardzo trudne. 

Inflacja znów w górę. W skali miesiąca ceny żywności zwracają uwagę 

To wstępne dane i jak na razie wiemy tylko, że w kategorii żywność i napoje ceny wzrosły o 8,6 proc., nośniki energii o 14,3 proc., a paliwa aż o 32,9 proc. rok do roku. 

W ujęciu miesiąc do miesiąca, czyli w porównaniu z listopadem, najmocniej z wymienionych podrożała żywność - o 2,1 proc. (podczas gdy nośniki energii o 0,8 proc. a paliwa o 0,2 proc.).

"Kluczowy element grudniowego odczytu - absolutnie brutalny odczyt cen żywności (+2,1 proc. m/m). Jak na grudzień jest to zdecydowany rekord" - zauważają ekonomiści Pekao na swoim twitterowym profilu. Na załączonym przez nich wykresie widać wyraźnie, jak silny jest grudniowy wystrzał w tej kategorii na tle innych grudni w ostatnich dwóch dekadach.  

I to właśnie żywność obok energii będzie podbijać ogólny wskaźnik inflacji w tym roku. 

O cenach żywności i tym, co będzie miało na nie wpływ, więcej piszemy w poniższym tekście:

Praca w polu (zdjęcie ilustracyjne)Gaz podbił ceny nawozów. "Od 20 lat nie pamiętam takiego wzrostu"

Co dalej? Tarcze antyinflacyjne rozsmarują wzrost cen

Na początku tego roku wzrost cen ogranicza tarcza antyinflacyjna rządu, której efektu w grudniu jeszcze nie było widać. Wprawdzie weszła w życie niższa akcyza na paliwo, ale dopiero od 20 grudnia. Efekt wzmocnić może jej kolejna odsłona - premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w piątek obniżkę podatku VAT na paliwa z 23 do 8 proc.

Premier Mateusz MorawieckiMorawiecki: Obniżymy VAT na paliwa. Cena powinna spaść do ok. 5 zł

Czekamy też jeszcze na obiecywany zerowy VAT na żywność - według doniesień mamy mieć "nieformalną akceptację" Komisji Europejskiej na taki krok, polski rząd liczy, że będzie mógł skorzystać z tej opcji już od lutego. 

Tarcze antyinflacyjne sprawią, że z jednej strony inflacja będzie w najbliższych miesiącach nieco niższa, niż mogłaby być, ale z drugiej - wzrost cen zostanie rozsmarowany na dłuższy okres. "Bardzo możliwe, że inflacja w 2023 nie spadnie w stosunku do 2022" - komentują ekonomiści Pekao SA. 

mBank wskazuje, że rośnie też inflacja bazowa, czyli ta z wyłączeniem cen żywności i energii, zwykle najbardziej zmiennych. Wzrost inflacji bazowej to argument za tym, że coraz mocniej widoczna jest tzw. inflacja popytowa. To część inflacji, która nie jest zależna od szoków podażowych, o których dużo mówił przez wiele miesięcy prezes NBP podczas swoich oficjalnych wystąpień. Szoki podażowe związane są z czynnikami zewnętrznymi, niezależnymi od banku centralnego, takimi jak ograniczenia w dostępie do jakichś towarów (z czym mieliśmy i nadal mamy miejsce w czasie popandemicznego odbicia gospodarczego). Inflacja bazowa zaś wiąże się w dużej mierze z oczekiwaniami inflacyjnymi ludności i presją popytową.

Ekonomiści ING BSK pisząc o inflacji bazowej, zaznaczają jednocześnie, że dane wzmacniają oczekiwania co do kolejnych podwyżek stóp procentowych, które w lutym powinny według nich wzrosnąć o następnych 50 punktów bazowych. 

W tym tygodniu Rada Polityki Pieniężnej podniosła główną stopę procentową z 1,75 do 2,25 proc., najwyższego poziomu od 2014 roku i sam jej przewodniczący i prezes NBP wskazuje, że stopy powinny dalej rosnąć, a na najbliższym posiedzeniu będzie namawiał do ruchu o 50 punktów w górę. 

Polski bank centralny w październiku rozpoczął cykl podwyżek stóp procentowych, by walczyć z podwyższoną inflacją. Na razie drastycznie odbiega ona od celu NBP, który wynosi 2,5 proc. Tyle że to, co teraz robi bank, to działania, które mają sprowadzić inflację do celu w średnim terminie - jak podkreśla Adam Glapiński. Podwyżki stóp przełożą się na ceny za kilka kwartałów, efekty zapewne zobaczymy dopiero w przyszłym roku. 

Więcej o: