Firma kurierska z Nowosybirska w Rosji CDEK odmówi nadania paczki, jeśli nadawca nie ma dowodu zakupu wysyłanego towaru - podaje niezależny rosyjski portal Meduza, który powołuje się na decyzję dyrektora generalnego firmy Leonida Goldorta. Dziennikarze mieli otrzymać pismo, które przekazano pracownikom CDEK.
Powodem decyzji jest wzrost liczby przypadków oszustw celnych, do których dochodzi na terytorium Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG) - Białorusi, Federacji Rosyjskiej, Kazachstanu, Armenii, Kirgistanu.
Goldort przekazał swoim pracownikom instrukcje dotyczące postępowania w tego typu sytuacjach. "Przyjmując na terytorium EUG przesyłki niebędące dokumentami w celu dostarczenia od osoby fizycznej do osoby fizycznej, należy sprawdzić uprawnienia osoby (nadawcy) do dysponowania towarem (paragon za zakup towaru lub inny dokument potwierdzający własność dobra). W przypadku niedostarczenia określonych dokumentów należy odmówić Klientowi świadczenia usług kurierskich" - czytamy w opublikowanym przez portal dokumencie. Instrukcje o nowych wytycznych mieli otrzymać wszyscy pracownicy 67 tysięcy biur firmy zlokalizowanych w 27 krajach.
Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.
Pierwsze informacje o paczkach wysyłanych z Białorusi przez rosyjskich żołnierzy pojawiły się 1 kwietnia. Obok oddziału firmy kurierskiej CDEK w Mozyrzu widziano ciężarówki rosyjskich sił zbrojnych, z których wojskowi wypakowywali "owinięte toboły" - pisał portal Meduza, powołując się na informacje białoruskich blogerów, monitorujących ruchy i działania wojsk agresora na terytorium ich kraju, Biełaruski Hajun.
Na podstawie nagrań ustalono, że przesyłki zostały nadane w sobotę 2 kwietnia. Dzień później działacze opublikowali ponad trzygodzinne nagranie z kamery monitoringu. Widać na nim wnętrze punktu wypełnione kartonami i pakunkami. Wśród sprzętów były m.in. hulajnoga elektryczna, klimatyzatory, akumulatory samochodowe. Hajun opublikował również dane: nazwiska i telefony 16 osób, które według jego źródeł miały wysłać paczki i o wadze od 50 do 450 kg. Pochodzenia tych danych nie podano - zaznacza Meduza.
W mediach wielokrotnie pojawiały się doniesienia, że rosyjscy żołnierze okradają Ukraińców. Poza zeznaniami mieszkańców świadczą o tym także publikowane przez władze podsłuchy rozmów telefonicznych. "Rosyjscy okupanci są tak bezczelni, że plądrowanie ukraińskich domów stało się dla nich jak wycieczka do supermarketu. W rozmowie telefonicznej z okupantem żona prosi o laptopa, trampki i garnitur w odpowiednim rozmiarze" - komentowały Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. "Tzw. druga armia świata to pozory. W rzeczywistości wojsko Federacji Rosyjskiej jest pełne szabrowników, podłych zbrodniarzy wojennych" - napisał ukraiński sztab generalny na Facebooku. Zamieścił również zdjęcie rzeczy znalezionych przy jednym z zabitych rosyjskich żołnierzy.
Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.