Kadencja Adama Glapińskiego na stanowisku prezesa Narodowego Banku Polskiego kończy się w czerwcu. W środę 11 maja Sejm ma zagłosować w sprawie jego ponownego powołania. Wyniki badania przeprowadzonego przez United Surveys dla RMF FM i "Dziennika Gazety Prawnej" wskazują, że zdecydowana większość Polaków chce zmian na tym stanowisku.
Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.
Prezydent Andrzej Duda już w styczniu wyznaczył Adama Glapińskiego jako kandydata na prezesa NBP na kolejnych sześć lat, co spotkało się z uznaniem m.in. Jarosława Kaczyńskiego. Takiego poparcia jednak nie ma wśród Polaków. W sumie 71 proc. ankietowanych chce zmiany na tym stanowisku. Za reelekcją Glapińskiego jest zaledwie 19 proc., a 10 proc. nie ma zdania.
Glapiński oficjalnie nie ma kontrkandydata, ale nieoficjalnie się pojawiły. To m.in. prezes Giełdy Papierów Wartościowych Marek Dietl, szef Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys oraz były już członek RPP Łukasz Hardt - podaje RMF FM.
Kolejna podwyżka stóp procentowych stała się faktem. Rada Polityki Pieniężnej w czwartek 5 maja wprowadziła ósmą z rzędu poprawkę i ustaliła główną stawkę na poziomie 5,25 proc. (wzrost o 0,75 pkt proc.), co jest jednoznaczne ze wzrostem rat kredytów.
W związku z tym ankietowani uważają, że kraj powinien wesprzeć zadłużone osoby. 26,2 proc. odpowiedziało, że państwo "zdecydowanie powinno pomóc", a 32,6 proc. "raczej powinno pomóc". Przeciwnych angażowaniu się państwa w pomoc kredytobiorcom jest 32,2 proc., z czego 8,7 proc. zaznaczyło "zdecydowanie państwo nie powinno wspierać kredytobiorców". 9,1 proc. nie ma zdania.
Powodem wzrostu stóp procentowych jest inflacja, która w kwietniu wyniosła 12,3 proc. Polacy są zdania, że Adam Glapiński oraz Rada Polityki Pieniężnej nie radzą sobie z szybującym w górę wskaźnikiem - uważa tak aż 72,4 proc. badanych (w tym 60 proc. jest zdecydowanie krytycznych). Odmienne zdanie ma zaledwie 20 proc. ankietowanych.
Biorąc pod uwagę badanie przeprowadzone przez agencję SW Research dla rp.pl w dniach 3.05-4.05.2022 r., i najnowszą ankietę United Surveys widać, że w przeciągu kilku dni poparcie dla Adama Glapińskiego spadło aż o 20 pkt proc. Już na początku maja zaledwie 17,8 proc. respondentów uważało, że powinien od kierować Narodowym Bankiem Polskim" (obecnie poparcie wzrosło o 1 pp) . Na "nie" było aż 49,1 proc. ankietowanych (obecnie to aż 70 proc.). A 33,1 proc. nie miało zdania w tej sprawie (obecnie tylko 10 proc. Może to oznaczać, że zdecydowana większość osób, która jeszcze niedawno nie miała zdania na temat ponownej reelekcji Glapińskiego na stanowisku prezesa NBP, wyrobiła sobie w tej sprawie zdanie.
Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, w Pałacu Prezydenckim pojawiły się wątpliwości, czy powołanie Adama Glapińskiego na drugą kadencję na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego jest zgodne z prawem.
Kluczowy jest okres ok. 3,5 miesiąca w pierwszej połowie 2016 r. Glapiński 1 marca 2016 r. (decyzją prezydenta Dudy z 29 lutego) został członkiem zarządu NBP. W czerwcu awansował na fotel prezesa NBP (Sejm podjął decyzję w tej sprawie 10 czerwca, zaprzysiężenie Glapińskiego odbyło się 21 czerwca).
Jak informowało RMF FM, do Kancelarii Prezydenta miały trafić opinie prawne wskazujące, że osoba, która była już członkiem zarządu NBP, a następnie prezesem NBP, nie może ponownie zostać szefem banku centralnego na drugą kadencję. Ponowne powołanie Glapińskiego miałoby, według tych ekspertyz, łamać art. 17 ustęp 2b ustawy o Narodowym Banku Polskim: "Członkowie Zarządu NBP są powoływani na okres 6 lat. Przepisy art. 9 ust. 2, art. 13 ust. 3 i ust. 5-7 stosuje się odpowiednio".
Z kolei art. 9 ust. 2, do którego nawiązuje powyższy przepis, wskazuje, iż kadencja prezesa NBP wynosi sześć lat, a ta sama osoba nie może być prezesem banku centralnego dłużej niż przez dwie kolejne kadencje.
Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.