Inflacja rośnie, a rząd dokłada wydatków do pieca. Ekspert: To jest iluzja pomagania. Wszyscy zapłacimy

- Wszyscy za to zapłacimy. Łącznie z tymi grupami, którym rzekomo chce pomagać rząd - tak o zwiększaniu wydatków, m.in. na 14. emerytury, mówi ekonomista. - Rząd wydaje grube miliardy na iluzoryczną pomoc - twierdzi dr Sławomir Dudek. Jego zdaniem inflacja nie spadnie, dopóki rząd nie powstrzyma wydatków. A te, zgodnie z danymi przesłanymi do KE, będą rosnąć.

Inflacja osiągnęła w Polsce poziom niewidziany od roku 1998. W kwietniu, według danych GUS-u, wyniosła 12,4 proc. Co w takiej sytuacji powinien robić rząd? Zdaniem części ekspertów, na pewno nie to, co robi. - Rada Polityki Pieniężnej od kilku miesięcy podnosi stopy procentowe. Rząd w tym samym czasie natomiast robi wszystko, żeby ta inflacja rosła dalej i jeszcze tłumaczy ludziom, że to, co robi, ma tę inflację obniżać. Jest dokładnie odwrotnie - podkreślił Ludwik Kotecki.

Inflacja rośnie, ale rząd nie zwalnia z wydatkami. Kolejne 24,6 mld zł

Ostatnie działania rządu potwierdzają prawdziwość tezy członka Rady Polityki Pieniężnej. We wtorek rząd ogłosił bowiem, że w sierpniu do emerytów i rencistów trafią czternaste emerytury. Kosztować mają ponad 11,4 mld zł. Uprawnionych do odbioru świadczenia będzie 9 mln osób. Rząd sypnie też groszem, by ratować kredytobiorców. Na ten cel pójdzie łącznie 6 mld zł (2 mld powiększą Fundusz Wsparcia, a 4 mld potrzeba na wakacje kredytowe). Przez Sejm przeszła jeszcze jedna pozycja po stronie wydatków - podwyżki dla lekarzy. Te pochłoną z kolei 7,2 mld zł. Łącznie na rządowym "paragonie" pojawi się więc kwota 24,6 mld zł - podlicza ekonomista Rafał Mundry. 

Czy w ten sposób inflacja może zostać pokonana? Eksperci wątpią. "Minister Maląg powiada, że czternasta emerytura to nasza odpowiedź na inflację' i trudno z tym dyskutować. Nie dodaje jednak, czy w ramach tej odpowiedzi mówimy inflacji stanowcze nie, czy też prosimy o dokładkę?" - stwierdził Marek Belka, były minister finansów i były szef Narodowego Banku Polskiego. 

Ekspert: RPP zaciąga hamulec, ale rząd wciska gaz do dechy. To iluzja pomagania

O opinię poprosiliśmy też dra Sławomira Dudka, głównego ekonomistę FOR. - Niestety rząd działa w przeciwnym kierunku. Nie zwalcza inflacji, tylko wręcz ją pompuje. Naciska gaz do dechy. RPP nacisnęła hamulec inflacyjny w postaci wzrostu stóp, ale im bardziej rząd pompował konsumpcję, a przez to i słupki poparcia, tym bardziej RPP będzie musiała zaostrzać politykę i podnosić stopy. To destrukcyjna polityka. Niespotykana w żadnym kraju UE - stwierdził ekspert.

Podkreślił też rosnące wydatki. - W ciągu dwóch lat - w tym roku i następnym - wydatki bieżące mają wzrosnąć o ponad 22 proc. Średni wzrost w UE wynosi 5 proc. W krajach Unii jest widoczna powściągliwość w wydatkach. A polski rząd stwarza iluzję pomocy pełnym grupom społecznym. Tyle tylko, że te środki, które proponuje, nie zwalczają przyczyny.

Ekonomista: Działania rządu to iluzoryczna pomoc. "Wszyscy za to zapłacimy"

Dr Sławomir Dudek twierdzi, że działania rządu przyniosą skutek odwrotny do zamierzonego. - Rząd wydaje grube miliardy na iluzoryczną pomoc. Tak jest z czternastą emeryturą. W skali roku to kilka procent dodatkowego dochodu. A inflacja to już kilkanaście procent. Po drugiej stronie mamy kredytobiorcę, firmę, którą chcę inwestować. Młodą osobę, która chce spłacać mieszkanie. W ich wypadku raty rosną o kilkadziesiąt procent. A wkrótce może i o 100 proc. To jest właśnie iluzja pomagania - stwierdził.

Zdaniem rozmówcy Gazeta.pl problemem jest kolosalna ekspansja wydatków i brak jakiejkolwiek powściągliwości. - Wszyscy za to zapłacimy. Łącznie z tymi grupami, którym rzekomo chce pomagać rząd. Im dłużej rząd nie chce współpracować RPP, tym  dłużej inflacja będzie trwać. I tym dłużej będziemy czekać na normalizację stóp procentowych. Rząd wprowadził nas w błędne koło - podsumowuje ekonomista. 

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl

Więcej o: