2600 zł za orzech i 2800 zł za kostkę. Taką cenę za tonę węgla podał nam jeden z dolnośląskich składów, kiedy zadzwoniliśmy, by zapytać, czy opał można kupić. W tej cenie surowiec dostępny jest od ręki, wiele osób z zakupem jednak się wstrzymuje. Na sezon potrzeba bowiem nawet około pięciu ton węgla, wydatek kilkunastu tysięcy złotych jest więc dla każdego obciążeniem.
- Dlaczego jest tak drogo? - pytamy.
- A dlaczego rząd nie pozwoli nam, składom, kupować węgla bezpośrednio w kopalni? Zwykli ludzie mogą go w taki sposób kupić, my nie możemy - słyszymy w odpowiedzi.
Rozmówca Next.gazeta.pl tłumaczy, że na rynku działają autoryzowani dealerzy. W zamyśle miało to ukrócić nieprawidłowości przy zakupach węgla z kopalń.
- Teraz, zanim ten węgiel dojdzie do mojego składu, przechodzi przez trzy-cztery osoby. Każdy narzuca swoją marżę, bo jest świadomość, że węgla nie ma.
Przedstawiciel składu węgla tłumaczy też, dlaczego sam nie może obniżyć cen. - Nasze marże są niskie. A kupić węgiel ostatecznie trzeba, bo sprzedawcy mają świadomość, że połowa składów i tak stoi pusta - mówi. - Ceny są, jakie są - dodaje zniechęcony.
Rząd zapewnia, że w składach wkrótce będzie taniej. Węgiel ma bowiem zostać sprowadzony do Polski z RPA, Kolumbii czy Stanów Zjednoczonych. Polskie kopalnie mają też sprzedawać węgiel bez pośredników. Kiedy jednak pytamy, czy węgiel, który w tej chwili kosztuje w składzie 2600-2800 zł, zostanie przeceniony, słyszymy, że to raczej nie możliwe. Składy musiałyby dołożyć do interesów.
Rozmówca Gazeta.pl skrytykował też działania rządu. - Rząd najpierw wprowadził embargo na rosyjski węgiel, a teraz zastanawia się nad alternatywą. W mojej opinii kolejność powinna być odwrotna - mówi.
Jednym z głównych powodów braku węgla jest zaniechanie jego importu z Rosji. Polskie kopalnie twierdzą natomiast, że sprzedają tyle węgla, ile tylko są w stanie.
W innym składzie węgla słyszmy podobną cenę. Wynosi 2700 zł za tonę. Pytamy, czy powinniśmy się wstrzymać z zakupem i czekać na przykład na skutek działań rządu, czy też liczyć się ze wzrostem cen.
- Trudno tu coś doradzić, bo naprawdę nikt chyba nie wie, jak zmieni się sytuacja - stwierdza przedstawicielka składu węgla. - Być może trzeba czekać na to, co zaproponuje rząd, który obiecywał, że pomoże tym najbiedniejszym - dodaje.
Część osób korzystających z węgla woli jednak kupić go już dziś. - Są tacy klienci, którzy w obecnej cenie 2700 zł kupują węgiel na całą zimę - twierdzi właścicielka składu węgla.
Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl