Firma od prezentu dla wiceministra Kaczmarczyka zabrała głos. "Nie współpracujemy z żadną partią"

- Nie współpracujemy i nie będziemy współpracować z przedstawicielami żadnej partii politycznej - podkreślają w oświadczeniu przedstawiciele firmy John Deere Polska. To właśnie ciągnik tej marki został podarowany w prezencie ślubnym wiceministrowi rolnictwa, co wywołało ogromne kontrowersje.

Od tygodnia głośno jest o prezencie ślubnym wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi Norberta Kaczmarczyka. Uwagę internautów i polityków przykuł nowy ciągnik marki John Deere, który miał ufundować wiceministrowi jego brat. Wartość maszyny to ok. 1,5 mln zł. 

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Diler, od którego zakupiono pojazd, udostępnił w mediach społecznościowych zdjęcia z ministrem Kaczmarczykiem pozującym na tle ciągnika. W sieci pojawił się także film, na którym widać pracowników, którzy szykują traktor. Przyczepiają flagi oraz balony z logo firmy, która jest producentem maszyny. Pracownicy widoczni są również na kolejnych ujęciach. Według internautów nagranie ma charakter promocyjny. Film można obejrzeć na przykład tutaj.

Zobacz wideo Transporter skradziony za pomocą ciągnika, czołg zatrzymany przez grupę cywilów. Nie tylko ukraińska armia walczy z Rosjanami

Brat wiceministra prostuje. Uważa, że nie podarował prezentu

W czwartek Konrad Kaczmarczyk, brat wiceministra, sprecyzował, że pojazdu nie jednak nie podarował. - To przekazanie traktora parze młodej miało charakter wyłącznie symboliczny, oznaczający udostępnienie go do użytku na ich gospodarstwie. To ja za niego zapłaciłem i jestem cały czas jego właścicielem - mówił.

Tych informacji nie udało się jednak potwierdzić. Okazuje się, że przypadków, w których maszyny tej firmy pojawiały się w pobliżu polityków obozu władzy, jest więcej. Jak zwróciła uwagę dziennikarka "Gazety Wyborczej" Adriana Rozwadowska, ciągnik brał udział w spocie promującym Andrzeja Dudę podczas kampanii prezydenckiej w 2020 roku. Za kierownicą maszyny siedział wówczas... sam wiceminister Norbert Kaczmarczyk.

Norbert KaczmarczykWiceminister rolnictwa "dostał" ciągnik za 1,5 mln. Może mu się nie przydać

Po wielu publikacjach na temat wesela ministra Kaczmarczyka głos zabrał importer ciągnika, firma John Deere Polska. 

Firma komentuje: Nie współpracujemy z przedstawicielami żadnej partii

Firma zapewnia, że nie angażuje się w działania polityczne. - Nie współpracowaliśmy, nie współpracujemy i nie będziemy współpracować z przedstawicielami żadnej partii politycznej - czytamy w oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych firmy John Deere Polska.

"Budząca wątpliwości obecność maszyn marki John Deere w filmach wyborczych polityków wielu opcji wynika najczęściej z decyzji ich posiadaczy - rolników, którzy mają prawo do wykorzystywania zakupionego przez siebie sprzętu według swojego uznania. Jako importer maszyn nie mamy wpływu na ich decyzje" - informuje firma.

Importer zaznacza, że działania sprzedażowe i promocyjne prowadzą dealerzy na swoich terenach odpowiedzialności i dbają o obsługę posprzedażową klienta. W tym konkretnym przypadku w organizację uroczystego przekazania maszyny zaangażowała się jako jej sprzedawca firma Wanicki Agro. 

"Warto podkreślić, że uroczyste przekazanie sprzętu jest praktyką promocyjną, która jest często stosowana przez większość firm oferujących maszyny dla rolnictwa. [...] Rozumiemy, że w tym konkretnym przypadku jest inaczej. Kontrowersje wzbudza funkcja publiczna jaką pełni brat właściciela nowo zakupionego sprzętu. Będziemy rozmawiać o tym z dealerem, zbadamy kontekst sprawy i razem wyciągniemy konstruktywne wnioski" - czytamy w oświadczeniu firmy.

Wiceminister otrzymał ciągnik wart 1,5 mln złWesele wiceministra i "reklama" ciągnika za 1,5 mln zł. "To żart jest?"

Internauci nie szczędzą jednak słów krytyki pod adresem firmy. "Fajny ten wasz marketing, taki średnio etyczny", "winny się tłumaczy", "jak już poznacie ten wiadomy wszystkim Polakom 'kontekst', dajcie znać o tych konsekwencjach" - piszą internauci.

W Gazeta.pl sprawdziliśmy, czy wiceminister rolnictwa ma powody, by z traktora korzystać. Z oświadczenia majątkowego polityka wynika, że faktycznie ma on gdzie używać podarowanego mu pojazdu. Polityk jest bowiem właścicielem sporego, bo liczącego 16,5 hektara pola. Według własnej deklaracji uprawia na nim zboża i warzywa. Grunty warte są całkiem sporo, bo 190 000 zł. Niestety, nie przynoszą zbyt wielkiego dochodu. Przy przychodach wynoszących nieco ponad 24 000 zł zarobek wyniósł bowiem zaledwie 5 100 zł.

Więcej o: