Według prokuratury firma budująca ośrodek nie spełniała warunków małego lub średniego przedsiębiorstwa i w związku z tym nie przysługiwała jej unijna dotacja w wysokości 2 milionów euro. W rzeczywistości inwestor miał być związany z holdingiem Agrofert - należącym do Babisza imperium chemicznym, spożywczym i medialnym.
Andrej Babisz, stojący na czele opozycyjnej obecnie partii ANO, nie przyznaje się do winy i twierdzi, że proces ma podłoże polityczne. - Cieszę się, że wszyscy poznają moje argumenty przeciwko temu fałszywemu oskarżeniu. Miejmy nadzieję, że sąd będzie niezawisły. Wierzę w czeski wymiar sprawiedliwości - powiedział przed rozpoczęciem procesu dziennikarzom były premier.
Więcej informacji ze świata na stronie głównej Gazeta.pl
Prokuratura domaga się dla niego kary więzienia w zawieszeniu oraz grzywny. Oskarżona jest również była współpracowniczka Babiša, Jana Nagyova, która składała wniosek o unijne dofinansowanie. Proces potrwa co najmniej do połowy października.
Andrej Babiš doszedł do władzy, po tym jak oskarżał polityków o niekompetencję oraz korupcję. Jako premier Czech forsował antyimigracyjną narrację i politykę. Jest jednym z najbliższych współpracowników węgierskiego premiera Wiktora Orbana - pisze Bloomberg.
Jego partia ANO przewodzi w sondażach, a sam Babiš rozważa start w styczniowych wyborach prezydenckich. Polityk ma duże szanse na przejście do drugiej tury, w której jednak miałby problemy z ostatecznym zwycięstwem - wynika z badań opinii publicznej.
Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.