Pułapy cenowe na rosyjską ropę, ograniczenia w imporcie i eksporcie z Rosją oraz uderzenie w możliwości modernizacyjne jej gospodarki - to niektóre z najnowszych sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji. Ósmy pakiet restrykcji został opublikowany w czwartek w unijnym Dzienniku Urzędowym i tym samym wszedł w życie. Niezadowolenia z tego faktu nie kryje Dmitrij Miedwiediew, prezydent Rosji w latach 2008-2012, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.
"'Piekielne sankcje' przekroczyły ósmy krąg. Jak wiecie, w piekle jest dziewięć kręgów. Zatem [kraje Zachodu - red.] pewnie mają jeszcze coś w zanadrzu" - napisał Miedwiediew na Telegramie.
"Koniec końców wyszło smutno. Swoimi maniakalnymi sankcjami Zachód osiągnął tylko jedno: szybkie zniszczenie całej architektury światowego handlu, która rozwijała się w rekordowym tempie przez ostatnie pół wieku" - stwierdził.
Więcej informacji na temat wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>
We wpisie byłego prezydenta i premiera Rosji znalazło się też miejsce na oskarżenia wobec Stanów Zjednoczonych. Zdaniem Miedwiediewa USA "są głównym podżegaczem do wojny hybrydowej przeciwko Rosji", ale konsekwencje ich działań będą dla nich "mniej katastrofalne" niż dla pozostałych krajów Zachodu.
Miedwiediew przekonuje, że Federacja Rosyjska w końcu zwycięży w batalii gospodarczej i że zachodnie mocarstwa "będą błagać Moskwę o łaskę". "Bez normalnego handlu międzynarodowego cały świat odczuje chaos i biedę. Nie ma sensu odwoływać się do roztropności naszych wrogów na Zachodzie i nie jest to konieczne, bo trzeba ich zmusić do błagania o litość w przegranej bitwie gospodarczej. Bitwa ta musi zakończyć się ich całkowitą i bezwarunkową kapitulacją".