Biały Dom: Dodatkowe wojska USA pozostaną w Polsce

Biały Dom poinformował, że dodatkowe wojska amerykańskie rozlokowane w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę pozostaną na wschodniej flance NATO, w tym w Polsce, co najmniej na "przewidywalną przyszłość".

Odpowiadając na pytanie Polskiego Radia o rozmieszczenie przez Rosję na Białorusi pocisków hipersonicznych, koordynator komunikacji strategicznej Białego Domu John Kirby podkreślił przywiązanie USA do artykułu 5. Traktatu Paktu Północnoatlantyckiego. 

Podczas wirtualnego briefingu Kirby powiedział, że Białoruś wspiera, zaopatruje i gości rosyjskie wojska od czasu sprzed inwazji na Ukrainę. - Jednak nie widzimy żadnych oznak, że Białorusini sami są zainteresowani zaangażowaniem się w wojnę na Ukrainie - powiedział. 

Zobacz wideo Bayraktar to przyjaciel ukraińskich żołnierzy. Użycie dronów w wojnie budzi jednak etyczne wątpliwości

20 000 amerykańskich żołnierzy zostanie w Europy "na przewidywalną przyszłość"

Kirby dodał, że USA traktują bezpieczeństwo wschodniej flanki bardzo poważnie. - Dlatego prezydent Biden skierował dodatkowe 20 000 amerykańskich żołnierzy do Europy, a teraz wprowadziliśmy procedurę, dzięki której mogą oni tam pozostać na zasadzie rotacji co najmniej na przewidywalną przyszłość - powiedział Kirby, dodając, że jest to odpowiedź na zmianę krajobrazu bezpieczeństwa w Europie.

Koordynator komunikacji strategicznej Białego Domu podkreślił przywiązanie USA do wspólnej obrony w ramach NATO. - Bez względu na to czy chodzi o pociski hipersoniczne czy inną broń, bardzo poważnie traktujemy zobowiązanie wynikające z artykułu 5. - mówił odpowiadając na pytanie korespondenta Polskiego Radia Marka Wałkuskiego.

John Kirby powtórzył, że USA będą bronić każdego centymetra terytorium NATO. 

Wojna w Ukrainie. Statek Navi-Star w porcie w Odessie pełen zboża. Zdjęcie z 29 lipca 2022 r.Wojna w Ukrainie i zboże: pięć faktów

Ukraina. Naprawy infrastruktury i apele o oszczędzanie energii elektrycznej

Tymczasem w Ukrainie w wyniku poniedziałkowych uderzeń rakietowych duża część mieszkańców Kijowa, ale też wielu innych ukraińskich miast i miejscowości przez wiele godzin była pozbawiona prądu i wody. W niektórych miejscach naprawy wciąż trwają. Ogółem w wyniku ataków, które zdecydowanie nasiliły się w październiku, na Ukrainie uszkodzonych zostało ponad 30 proc. infrastruktury energetycznej - m.in. transformatorów, linii przesyłowych i elektrociepłowni. Odbiorcy muszą się liczyć z planowanymi przerwami w dostawach prądu. 

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

W mediach emitowane są apele o radykalne oszczędzanie energii elektrycznej. Jednocześnie ukraińskie służby odpowiedzialne za remont i odnowienie zniszczonej infrastruktury donoszą o deficycie środków i niezbędnych materiałów. Jak zaznacza dyrektor wykonawczy ukraińskiego koncernu energetycznego DTEK Dmytro Sacharuk, ogromna ilość sprzętu i materiałów, którą koncern posiadał w magazynach, już została wykorzystana. - Potrzebne są dostawy nowego sprzętu o wartości kilkuset milionów dolarów. Ale na to niezbędne są duże fundusze i czas - zaznacza dyrektor. 

Całkowite odnowienie zniszczonej infrastruktury jest utrudnione, ponieważ Rosjanie ostrzeliwują już uprzednio zniszczone, a potem odremontowane obiekty.

Ukraiński MSZ podaje z kolei, że prowadzone są rozmowy dotyczące dostaw z zagranicy niezbędnego do remontu sprzętu. Ukraina oczekuje na dostarczenie około 1000 sztuk specjalistycznych przyrządów. Wśród 12 krajów, które obiecały pomoc, znalazła się także Polska. 

Oleg Tinkow, zdjęcie z 6 lipca 2019 r.Rosyjski miliarder zrzeka się obywatelstwa. "Nienawidzę Rosji Putina"

Więcej o: