Projekcja inflacji na najbliższy czas wygląda źle. A jednak RPP boi się czegoś innego. Zaglądamy do komunikatu

Rada Polityki Pieniężnej trochę nas wczoraj przetrzymała - nigdy jeszcze na decyzję nie trzeba było czekać tak długo. Sama decyzja zaskoczeniem nie była: stopy pozostały bez zmian. To ciekawe o tyle, że z projekcji inflacji, czyli prognoz, jakie Rada dostała od analityków NBP, wynika, że inflacja będzie rosnąć wyraźnie wyższa, niż wcześniej się spodziewano. Są tam też swego rodzaju niespodzianki, tylko takie mało pozytywne.
Adam Glapiński
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

To była najpóźniej ogłoszona decyzja w sprawie stóp w historii - Rada Polityki Pieniężnej kazała na nią czekać w środę (9 listopada) aż do 18:25. Stopy procentowe się nie zmieniły, ta główna jest więc wciąż na poziomie 6,75 proc. 

RPP nie ruszyła stóp procentowych. Ale prognoza ws. inflacji już się zmieniła

Sama decyzja nie była większym zaskoczeniem - średnia oczekiwań analityków i ekonomistów wprawdzie w jednych ankietach zakładała, że stopy wzrosną o 25 punktów bazowych, ale w innych już - wiodącym oczekiwaniem był brak zmian. Taki scenariusz rysowali zresztą eksperci największych banków komercyjnych działających w Polsce. O tym, że RPP drugim miesiącem pauzy z rzędu szoku nie wywołała, może też świadczyć kurs polskiej waluty - złoty tej decyzji jakby nie zauważył, co oznacza, że inwestorzy z tego rynku się jej spodziewali (dla złotego chyba ważniejszy był w ostatnim czasie kurs dolara w parze EUR/USD) - wobec euro i dolara oscylował w okolicach 4,69-4,70 zł.

Można się też było spodziewać, że listopadowe posiedzenie RPP potrwa dłużej niż kilka poprzednich. Na agendzie było sporo tematów, bo nie tylko sama decyzja, którą trzeba przecież przedyskutować, ale i przygotowanie opinii do projektu budżetu państwa na przyszły rok, według doniesień omówienie zmian w regulaminie Rady, a także najnowszej projekcji inflacji. Projekcja to prognozy, które analitycy NBP przygotowują trzy razy w roku: w marcu, lipcu i listopadzie. To ważny dokument, bo Rada Polityki Pieniężnej, podejmując decyzje, musi brać pod uwagę, że wszelkie zmiany poziomu stóp przełożą się na gospodarkę dopiero za przynajmniej 4-6 kwartałów. Wczorajszą decyzję RPP podejmowała już wyposażona w najnowsze prognozy co do najbliższej przyszłości. 

Co zatem te prognozy pokazują? W największym skrócie, że inflacja będzie na wyższym poziomie, niż prognozowano poprzednio, w lipcu.

Ekonomiści zauważają, że w projekcji znalazł się pewien niespodziewany element: zakres czasowy. Zwykle dotyczy ona dwóch najbliższych lat, tym razem trzech. Być może dlatego, że w perspektywie dwóch lat NBP nie widzi możliwości powrotu inflacji do celu, czyli do 2,5 proc. z opcją odchylenia o 1 punkt procentowy w obie strony. Taką możliwość analitycy polskiego banku centralnego widzą dopiero w 2025 roku.

PKB pod lupą. Gospodarka będzie rosnąć wolniej, RPP boi się nadmiernego hamowania

Czyli w teorii, skoro RPP spodziewa, że za 1,5 roku - 2 lata inflacja będzie jednak wyższa, powinna stopy podnosić, by temu zapobiec. To oczywiście mocne uproszczenie, ale dlaczego zatem stopy pozostały bez zmian? Poniższy fragment z komunikatu NBP po posiedzeniu Rady jest tutaj kluczowy:

"Rada ocenia, że spodziewane osłabienie koniunktury w otoczeniu polskiej gospodarki wraz z zacieśnieniem polityki pieniężnej przez główne banki centralne będzie wpływać ograniczająco na globalną inflację i ceny surowców. Osłabienie koniunktury światowej będzie także obniżać dynamikę wzrostu gospodarczego w Polsce. W takich warunkach dotychczasowe istotne zacieśnienie polityki pieniężnej NBP będzie sprzyjać obniżaniu się inflacji w Polsce w kierunku celu inflacyjnego NBP". 

Czyli: RPP uważa, że to, co robiła dotąd i to, co robią teraz inne banki centralne (tutaj przede wszystkim chodzi o te największe, jak amerykański Fed i EBC ze strefy euro), pomoże obniżać inflację w Polsce. Do tego pogorszenie sytuacji gospodarczej na świecie wpłynie na obniżenie wzrostu PKB w naszym kraju, co też powinno sprzyjać spadkowi inflacji (bo skoro gorzej w gospodarce, to i popyt na towary i usługi powinien być mniejszy, a w ślad za kurczeniem się popytu, zmniejszać powinny się ceny).

W komunikacie znalazło się też zdanie, którego miesiąc wcześniej nie było: "Jednocześnie ze względu na skalę i trwałość oddziaływania obecnych szoków, które pozostają poza wpływem krajowej polityki pieniężnej, w krótkim okresie inflacja pozostanie wysoka, a powrót inflacji do celu inflacyjnego NBP będzie następował stopniowo." Ekonomiści Credit Agricole uważają, że to, w połączeniu z brakiem podwyżki stóp, oznacza, że w tym momencie RPP martwi się bardziej ryzykiem nadmiernego hamowania gospodarki. A najnowsza projekcja zakłada wolniejszy wzrost PKB niż poprzednia, z lipca. 

"Przestrzeń do kolejnych podwyżek jest ograniczona. Ankieta kredytowa NBP wskazuje, że dotychczasowe działania zamroziły aktywność - popyt jest obecnie podobny jak na początku pandemii Covid-19. BIK wskazuje także, że rośnie odsetek kredytów hipotecznych spłacanych z opóźnieniem" - zauważa z kolei Polski Instytut Ekonomiczny. 

Czy to znaczy, że stopy procentowe bardziej już nie wzrosną? Tak uważają na przykład ekonomiści PKO BP i Pekao SA. Rada formalnie nie zasygnalizowała końca cyklu podwyżek, zostawiając sobie furtkę do kolejnych, w razie potrzeby. "Dalsze decyzje Rady będą zależne od napływających informacji dotyczących perspektyw inflacji i aktywności gospodarczej, w tym od wpływu agresji zbrojnej Rosji na Ukrainę na polską gospodarkę" - czytamy w komunikacie po posiedzeniu. 

Dziś jeszcze (w czwartek 10 listopada) możemy dowiedzieć się nieco więcej, w każdym razie więcej o tym, co myśli na ten temat prezes NBP, który przewodniczy posiedzeniom Rady. Adam Glapiński po południu, o 15:00 wystąpi na comiesięcznej konferencji prasowej.

Projekcja inflacji: ceny będą wciąż szybko rosnąć

Cała projekcja inflacji zostanie opublikowana w najbliższy poniedziałek, 14 listopada. Na razie dostaliśmy tylko kilka zdań w komunikacie RPP: inflacja znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 14,4 - 14,5 proc. w 2022 r. (13,2 - 15,4 proc. w projekcji z lipca), 11,1 - 15,3 proc. w 2023 r. (9,8-15,1 proc. wcześniej), 4,1 - 7,6 proc. w 2024 r. (2,2 - 6,0 w lipcu) i 2,1 - 4,9 proc. w 2025 r. Wynika z tego, że tak zwana centralna ścieżka inflacji (NBP w projekcji podaje przedziały) na ten rok to 14,5 proc. (w lipcu 14,3 proc.), w przyszłym 13,2 proc. (wcześniej 12,5 proc.), a w 2024 5,9 proc. (wobec 4,2 proc. oczekiwanych w lipcu).

Zobacz wideo Recesja byłaby dobrym scenariuszem dla rządu? Pytamy eksperta
Więcej o: