Jak wyjaśnia łódzka "Gazeta Wyborcza", podwyżka cen jajek jest związana z ograniczeniem pogłowia kur w Polsce, Europie i na świecie. Na rynku brakuje niosek, bo ceny pasz i energii są wysokie, co zmusza niektórych hodowców do zawieszenia działalności. Na sytuację wpływają także ptasia grypa oraz wojna w Ukrainie, a więc kraju, który należy do czołówki producentów jaj na świecie.
- Zgodnie z naszymi szacunkami potencjał produkcyjny w Polsce jest obecnie niższy o ponad 24 proc. niż przed rokiem - powiedział dziennikowi Mariusz Szymyślik, dyrektor ds. analiz Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.
Za jaja w rozmiarze L w marketach i dyskontach trzeba dziś zapłacić ok. 90 gr za sztukę, a za te z wolnego wybiegu nawet 1,5 zł - pisze "Wyborcza".
Zdaniem Mieszka Kurasika z Fermy Niosek "Prawda" ceny jaj mogą niedługo wzrosnąć o kolejne 10-15 procent. Ekspert podkreśla jednak, że polskie ceny wciąż są niższe od cen w Czechach czy Słowacji. Zapewnia też, że jaj w polskich sklepach nie zabraknie.
Wysokie ceny jaj to zła wiadomość nie tylko przed zbliżającą się Wielkanocą - zauważa dziennikarka "GW" - bo wraz ze wzrostem cen jaj wzrosną ceny produktów, które mają je w składzie - np. makarony czy majonez.
Więcej wiadomości z Polski na stronie głównej Gazeta.pl >>>
Już teraz za 800-mililitrowy słoik majonezu znanego producenta trzeba zapłacić w Biedronce niecałe 16 zł. Analityk Rafał Mundry przypomniał, że w 2020 roku w promocji można było kupić 900 ml tego samego majonezu za 6,99 zł. Rok temu jego cena wzrosła do 7,50 zł, a do tego pojemność słoika spadła do 820 ml. Więcej szczegółów w tym artykule: