Na pokładzie linii Lufthansa, podczas lotu z Austin w Teksasie do Frankfurtu w Niemczech, doszło do poważnych turbulencji, które wywołały panikę wśród pasażerów. Media donoszą, że przed awaryjnym lądowaniem miały pojawić się komunikaty od załogi z prośbą o usunięcie materiałów zarejestrowanych podczas zdarzenia.
Rolanda Schmidt była jedną z siedmiu osób poszkodowanych wskutek turbulencji. Doznała wstrząsu mózgu, podejrzenia złamania biodra, a jej ręka została mocno posiniaczona. Według jej relacji dla Insidera, jedzenie oraz przedmioty osobiste przemieszczały się po całej kabinie. Kobieta opowiedziała, że uderzyła głową w plastikowy stolik na siedzeniu przed nią. Kiedy samolot ustabilizował się i zaczął się szybko wnosić, siła poderwała ją z siedzenia i ponownie uderzyła w sufit. Zapłakana pasażerka modliła się oraz napisała wiadomość do męża, w której oznajmiła mu, że umrze. Reszta pasażerów krzyczała.
- To był jeden z tych momentów, w których w ciągu pięciu do dziesięciu minut od przetworzenia (informacji przyp. red.) wiedziałeś, że umrzesz, a my nie wiedzieliśmy, czy uda nam się bezpiecznie dotrzeć dokądkolwiek. To było uczucie, jakby wytrząsano wnętrzności twojego ciała - powiedziała Schmidt Insiderowi. Samolot wylądował około godziny 21:10, a sieć obiegły zdjęcia chaosu, jaki panował na jego pokładzie.
Więcej podobnych treści znajdziesz na Gazeta.pl.
Pasażerka lotu zrelacjonowała, że podczas awaryjnego lądowania na międzynarodowym lotnisku Washington Dulles, przez głośniki zabrzmiał komunikat: "Usuń wszystkie zdjęcia i wideo". Nastąpiła konsternacja wśród pasażerów, którzy nie wiedzieli, z jakiego powodu otrzymali taką informację. Po pięciu minutach instrukcje miały się powtórzyć z uwzględnieniem, że jest to działanie mające na celu ochronę prywatności osób znajdujących się na pokładzie.
Lufthansa nie odpowiedziała na prośbę Insidera o komentarz.