Nowe przepisy, które mają wejść w życie od maja, są wynikiem wdrażania przez Polskę unijnej dyrektywy DAC7. Wprowadzałyby one dla operatorów platform internetowych obowiązek dotyczący przekazywania do KAS informacji o sprzedawcach, którzy zawierali transakcje - chodzi m.in. o dane sprzedawców, ich wynagrodzenie czy dane o rachunku bankowym.
W jakim celu prowadzony będzie wykaz sprzedawców i kwot z dokonywanych przez nich transakcji? Chodzi o kontrolę dochodów sprzedających oraz sprawdzenie, czy płacą podatek od swojej działalności. Ma to też na celu ograniczenie szarej strefy w sieci, którą tworzą osoby prowadzące działalność bez rejestracji. Zaoszczędzi to czasu skarbówce na weryfikacji tego typu działań, ponadto ułatwi wymianę informacji pomiędzy państwami należącymi do Unii Europejskiej, jeśli operator prowadzi działalność nie w jednym, a kilku krajach. Pierwszy coroczny raport powinien zostać przesłany w styczniu 2024, jednak na żądanie Krajowej Administracji Skarbowej przedsiębiorcy będą musieli wysyłać też raporty bieżące - czytamy na księgowość.infor.pl.
Kto nie trafi do rejestru? Zgodnie z informacjami Ministerstwa Finansów, operatorzy platform nie będą musieli raportować sprzedawców, którzy w przeciągu roku zawarli mniej niż 30 transakcji lub jeśli łączny przychód ze sprzedaży był niższy niż 2 tysiące euro. W ten sposób możliwe będzie wykluczenie osób, które sprzedają rzeczy okazjonalnie.
Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy w firmie inFakt, zwrócił też uwagę na kwestię sprzedaży w sieci towarów używanych. Zgodnie z nowymi przepisami osoba, która nie prowadzi działalności gospodarczej, będzie musiała zapłacić podatek, jeśli cena sprzedawanego przedmiotu będzie wyższa niż cena zakupu. Dotyczy to jedynie transakcji, które nastąpią do sześciu miesięcy od dnia zakupu. Jako przykład podał buty kupione za 500 zł z limitowanej kolekcji - jeśli po tygodniu od sprzedaży chcielibyśmy je sprzedać za 800 zł, dochód do opodatkowania wyniósłby 300 zł, natomiast sprzedaż tych samych butów po pół roku od ich zakupu nie wiązałaby się już z koniecznością zapłacenia podatku.
Projekt wciąż jest jednak na etapie legislacji. 1 marca zakończyły się konsultacje publiczne, po czym projekt powinien zostać przekazany do opiniowania, a następnie przejść kolejne etapy. - Przypomnę, że 1 marca zakończyły się konsultacje publiczne i nic od tego czasu się nie zadziało. Nie wiem, jak zmiany miałyby wejść w życie za 10 dni, skoro projekt nie został przeprocesowany jeszcze przez rząd, nie mówiąc o Parlamencie - mówiła prezeska e-Izby Patarycja Sass-Staniszewska w rozmowie z Interią 21 kwietnia. To, czy przepisy, wejdą więc w życie 1 maja, pozostaje kwestią otwartą.