Straty polskich producentów owoców. Towary z Ukrainy blokują miejsce w magazynach i chłodniach

Polscy producenci już przed sezonem zmagają się z brakiem miejsca na owoce w magazynach. Powodem są mrożone owoce z Ukrainy. Kupno polskich owoców przestaje się opłacać, a jakość importowanych owoców budzi wątpliwości.

W wyniku importu wielu tysięcy ton towarów z Ukrainy, polskie magazyny nie mają miejsca na przechowywanie krajowych produktów. Chłodnie i magazyny są przepełnione ukraińskimi mrożonymi owocami. To oznacza spory problem dla producentów. Polskie owoce przestają się opłacać.

Zobacz wideo Najlepszy sposób na mrożenie sezonowych owoców

Polacy sprzedają owoce ze stratą

Jak informuje Polsat News, do Polski trafiło około kilkudziesięciu procent rocznej produkcji krajowej Ukrainy, która w ostatnich latach zwiększyła działalność. Osoby, które za kilka tygodni będą kupować owoce takie jak maliny, truskawki czy porzeczki już zapowiadają ograniczenia skupu. Powodem jest brak miejsca na ich magazynowanie i brak możliwości sprzedaży.

- Ceny owoców mrożonych na rynku zaczęły spadać do poziomu niegwarantującego zyskowności tym, którzy byli uczciwi i kupowali towary w ubiegłym roku od polskich sadowników. Sprzedają je ze stratą. Będą musieli ograniczyć zakup przed nowym sezonem - powiedział prezes Związku Sadowników Rzeczypospolitej Polskiej Mirosław Maliszewski w rozmowie z Polsat News

Jakość owoców z Ukrainy. Związkowcy domagają się zwiększenia kontroli

Związek Sadowników RP zamieścił apel, w którym żąda natychmiastowej informacji o ilościach produktów wytwarzanych z owoców, które zostały wwiezione do Polski. "Domagamy się zwiększenia działań kontrolnych, szczególnie w zakresie badań na pozostałości środków ochrony, metali ciężkich i innych substancji, które nie spełniają polskich i unijnych norm. Domagamy się natychmiastowej renegocjacji umów międzynarodowych, które Polska w ostatnich latach zaakceptowała, a które umożliwiły prowadzenie procederu niekontrolowanego importu z Ukrainy produktów rolnych" - czytamy na stronie Związku Sadowników RP.

Związkowcy wyrażają obawy, ponieważ w Polsce nie można stosować wielu środków ochrony roślin, w przeciwieństwie do Ukrainy. Mirosław Maliszewski poinformował, że istnieje prawdopodobieństwo, że w produktach pozostały szkodliwe substancje. Poinformował również, że kontroli jest zbyt mało, pomimo sygnalizowania tego problemu. Prezes związku poleca kupowanie towarów od polskich sprzedawców. 

Więcej o: