Beyonce po pięciu latach wraca do koncertowania. Na trasie "Renaissance World Tour" odwiedzi również Polskę. Koncert odbędzie się 27 czerwca na Stadionie Narodowym w Warszawie. Zainteresowanie występem słynnej piosenkarki było ogromne. Pierwszego dnia wirtualna kolejka do zakupu biletów liczyła ponad 52 tys. osób. Z tego powodu zdecydowano się zorganizować drugi koncert, w niedzielę 28 czerwca. Dziś, dwa tygodnie przed wydarzeniem, bilety są dwukrotnie tańsze, niż w lutym, gdy ruszyła sprzedaż.
Jeszcze kilka miesięcy temu bilet platinium w sektorze General Admission 2, czyli na płycie, kosztował 1114 zł - wynika ze screenów udostępnionych przez dziennikarza muzycznego Bartka Chacińskiego. Ceny biletów na te miejsca spadły najpierw do 654 zł, a następnie do 519 zł. Co prawda na stronach zajmujących się dystrybucją biletów są dostępne tylko pojedyncze wejściówki w takiej cenie, ale - rzeczywiście są. Skąd taka obniżka?
Nie mogę powiedzieć, że taniej nie będzie, bo nie znam algorytmu, nie obiecam też, że jest to już bilet wart swojej ceny. Chcę tylko, żebyście wiedzieli, że zbiorowy brak zainteresowania przynosi efekt
- pisze Chaciński.
Mechanizmy rządzące platformami sprzedaży biletów - głównie Ticketmaster, które dystrybuje bilety na Beyonce w Warszawie - na przykładzie Stanów Zjednoczonych wytłumaczono m.in. w poniższym odcinku programu "Przegląd tygodnia z Johnem Oliverem". W USA, podobnie jak w Polsce, handel biletami zmonopolizowało kilka podmiotów, które dzięki temu mogą dyktować ceny. Nagminną praktyką jest wrzucanie do oficjalnej sprzedaży tylko małej części z całej puli biletów. Spora ich część trafia do "koników" i artystów.
W Polsce temat ten dopiero zaczyna się pojawiać w mediach. Nie wiadomo więc, czy w naszym kraju również ceny biletów są zawyżane przez praktyki monopolistyczne. UOKiK w marcu przedstawił zarzuty platformie eBilet, która ma w nieuczciwy sposób przedstawiać ostateczną cenę biletów. Urząd uważa, że informacje dostępne na stronach dystrybutorów biletu wprowadzają kupujących w błąd. Konsumenci otrzymują informację, że ceny wejściówek na interesujące ich wydarzenie wynoszą np. od 90 do 150 złotych. Całkowita kwota, którą będzie trzeba zapłacić za bilet, zawsze jednak przekroczy minimalną cenę podaną w serwisie.
Informacja o opłatach dodatkowych czasami pojawia się przy wejściu na stronę konkretnego wydarzenia i kliknięcia symbolu "i". Wówczas po rozwinięciu czytamy, że podane kwoty mogą zostać podwyższone. Jednak wysokość obligatoryjnie doliczanej opłaty serwisowej pojawia się po raz pierwszy dopiero po wyborze kategorii i rodzaju biletu oraz miejsca na planie sali. Podobne nieprawidłowości UOKiK zauważył na platformach Eventim oraz Ticketmaster, które wezwał do wprowadzenia zmian.