Putin prześwietli faktury od Prigożyna. Dostawał miliardy od rosyjskiego rządu

Finanse firmy cateringowej prowadzonej przez szefa Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna zostaną zbadane po jego buncie - zapowiedział prezydent Rosji Władimir Putin. W ciągu ostatniego roku Rosja miała przeznaczyć na działalność Prigożyna prawie dwa miliardy dolarów.
Władimir Putin i Jewgienij Prigożyn
Government of the Russian Federation, CC BY 3.0 creativecommons.org/licenses/by/3.0, via Wikimedia Commons

- Zawsze szanowałem bojowników Wagnera, ale faktem jest, że grupa była w pełni finansowana z budżetu państwa - mówił we wtorek Władimir Putin, cytowany przez Agencję Reutera. Rosyjski dyktator przytaczał dane, z których wynika, że Prigożyn otrzymał 86 miliardów rubli (1 miliard dolarów) od ministerstwa obrony od maja 2022 do maja 2023 roku. Ponadto firma cateringowa Prigożina Concord miała zarobić 80 miliardów rubli na kontraktach państwowych na dostawy żywności dla rosyjskiej armii. - Mam nadzieję, że w ramach tej pracy nikt niczego nie ukradł lub, powiedzmy, ukradł mniej, ale oczywiście zbadamy to wszystko - mówił Putin, zapowiadając prześwietlenie finansów Grupy Wagnera.  

Zobacz wideo Cimoszewicz: Rosja nie jest w stanie zrobić już niczego gorszego

Skąd Jewgienij Prigożyn miał pieniądze?

Do tych słów nie odniósł się jeszcze Jewgienij Prigożyn, który - jak twierdzi Alaksandr Łukaszenka - przebywa w Białorusi. Informację o tym podała białoruska rządowa agencja informacyjna Biełta. Na początku roku Prigożyn mówił jednak, że dotychczas sam finansował swoją grupę. Dodatkowego finansowania szukał dopiero po rozpoczęciu wojny na Ukrainie. Skąd więc miał pieniądze? "W czasie transformacji, korzystając ze swoich umiejętności i kontaktów w światku przestępczym, zaczął działać w gastronomii. Najpierw sprzedawał z bud na ulicach smak zachodu - hot-dogi. Poznał się z Putinem, ówczesnym merem Sankt Petersburga, już jako właściciel jednej z bardziej wystawnych knajp w mieście w drugiej połowie lat 90. Przyszły prezydent polubił jego kuchnię tak bardzo, że potem jeszcze przez lata zapraszał do tej restauracji wizytujących Rosję przywódców najważniejszych państw świata. Dzięki temu Prigożyn dorobił się miana kucharza Putina" - opisywał w Gazeta.pl Maciej Kucharczyk.

W ostatnim tygodniu źródłom dochodów przywódcy niedoszłego puczu przyjrzał się także "Fakt", przeglądając zagraniczne media. Dziennikarze podają, że wspomniana firma kateringowa zarobiła miliony na dostarczaniu posiłków do szkół w Moskwie, a także zapewniała catering na przyjęcia organizowane na Kremlu. Co więcej, żona Jewgienija Prigożyna Ljubow posiada kilka hoteli z usługami wellness oraz fabrykę czekolady, co również stanowi pokaźny przypływ finansów. To jednak najbardziej "czyste" sposoby zarobku Prigożona. "The New York Times" opisuje, że zarabiał on także na szemranych zleceniach dla jego grupy polegających na dostawach ropy i gazu, a także diamentów i złota. W latach 2018-2021 miał w ten sposób zgromadzić zasoby warte 250 mln dolarów

Więcej o: