Wmówili 80-latce, że grozi jej "zła dusza". Za wypędzenie "przetrwańca" Anna zapłaciła 200 tys. zł

Oszuści wymyślają coraz nowsze sposoby na to, by wyłudzić od innych pieniądze. Jedną z oszukanych jest 80-letnia Anna, której telemarketer wmówił, że znajduje się w niebezpieczeństwie za sprawą działania "złego ducha". Okazało się, że starsza kobieta mogła przekazać oszustom ponad 200 tys. złotych oszczędności.

Redakcja programu "Uwaga!" TVN ujawniła, w jak szokujący sposób działała firma, prowadząca sprzedaż produktów przez telefon. Wszystko za sprawą byłego telemarketera, 25-letniego Maćka, który opowiedział dziennikarzom o procederze. Jak przyznał, podczas rozmowy sprzedawcy korzystali z technik manipulacji i szantażu emocjonalnego, a ich celem były starsze osoby, które namawiano do zakupu bezwartościowych produktów - plastrów, które miały łagodzić ból, plastrów na odchudzanie czy przedmiotów, których działanie miało przynieść bogactwo. 

Zobacz wideo Oszukał 73-latkę metodą "na legendę". Policja udostępniła wizerunek poszukiwanego

Przez telefon sprzedawali "wodę z Nilu" czy "pióra turula". 80-latka miała tak stracić ponad 200 tys. zł

Po emisji materiału do "Uwagi!" zgłosiło się wielu poszkodowanych, w tym rodzina 80-letniej Anny z Poznania. Kobieta mieszkała całe życie ze swoim mężem, a po jego śmierci została sama w dużym domu. W pewnym momencie jej rodzina zauważyła, że seniorka zapomina o niektórych sprawach, kupuje i gromadzi zbędne przedmioty oraz nie rozumie wartości pieniądza

Pewnego dnia bliscy znaleźli w domu pani Anny przedmioty, które kupiła od telesprzedawców. Była tam m.in. "woda z Nilu", którą 80-latka miała wykorzystać do wykonania jakiegoś rytuału. Po nim miała się wykąpać w wodzie, a pustą butelkę zakopać w ogrodzie. W przeciwnym razie "coś miało się nie spełnić". Poza wodą znaleźli też woreczki z ziemią czy "pióro turula" (mitycznego ptaka), a na wszystkie przedmioty były wydawane certyfikaty. 

Niepokój bliskich o panią Annę wzrósł, gdy 80-latka trafiła do szpitala, a rodzina postanowiła wysprzątać jej dom na przyjazd. Wówczas znaleźli więcej tajemniczych przedmiotów. Z ich obliczeń wynika, że starsza kobieta mogła wydać na te przedmioty nawet 200 tys. złotych, o ile nie więcej. 

Telemarketer wmówił 80-latce z Poznania, że w jej domu jest "przetrwaniec" 

80-latce rok temu wmówiono, że w jej domu jest "przetrwaniec", czyli "dusza, która była bardzo złym człowiekiem za życia i uniknęła po śmierci piekła, a teraz stara się opętać jakąś osobę i zniszczyć jej życie". Kobieta została też wpisana na "listę sytuacji zagrożenia życia". 

Starsza pani uwierzyła w te słowa i bardzo się ich przestraszyła. Dlatego też zaczęła wykonywać kolejne polecenia sprzedawcy. A ten wmawiał jej konieczność zakupienia konkretnych przedmiotów. "Woda z Nilu" miała kosztować 1900 zł za butelkę, a tych było wiele w domu pani Anny. Za krąg numerologiczny miała zapłacić 10 tys. złotych. Kazali jej też kupować "pióra turula", moczyć je w wodzie i przykładać je nocą do ciała. 

80-latka przelewy zlecała osobiście w banku lub na poczcie. - Była klientem VIP. Dała im około 200 tys. zł, ale myślę, że mogło być więcej (...). Mama ciągle siedziała w telefonie i ciągle się z nimi komunikowała. Na końcu widziałam, że była zastraszona - powiedziała "Uwadze!" pani Katarzyna, córka kobiety.

Najgorsze w tym wszystkim było jednak to, że 80-latka nie wierzyła, gdy rodzina mówiła jej, że jest oszukiwana. Zdecydowano więc, by odłączyć telefon stacjonarny, dzięki czemu marketerzy nie dzwonią już do kobiety. 80-latka ma też całodobową opiekunkę. Reporterzy "Uwagi!" złożyli doniesienie o przestępstwie. Sprawą firmy zajęła się Prokuratora Okręgowa w Warszawie, która będzie próbowała dotrzeć do poszkodowanych.

Więcej o: