Fiskus prześwietli zakupy Polaków w sieci? "Nie śledzimy obywateli, zwalczamy szarą strefę"

Sprzedałeś coś 30 razy w serwisie internetowym? Fiskus dowie się o tym z automatu, bo obowiązuje już ustawa, która na platformy handlowe nakłada obowiązek informowania skarbówki o tego typu transakcjach. Czy to jednak znaczy, że urzędnicy rzucą się do prześwietlania przeciętnego Polaka? - Działania KAS nakierowane są na zwalczanie szarej strefy - zapewnia Bartosz Zbaraszczuk, szef agencji.
Urząd skarbowy (zdjęcie ilustracyjne)
Zdjęcie ilustracyjne (Tomasz Czerko)

Bartosz Zbaraszczuk, szef Krajowej Administracji Skarbowej, w rozmowie z Business Insiderem odniósł się do doniesień o nowych narzędziach, jakimi dysponuje fiskus. Poruszył m.in. kwestię wydłużenia blokady rachunków - w mediach pojawiły się informacje o tym, że urzędnicy skarbowi mają wkrótce otrzymać możliwość zajęcia rachunku przedsiębiorcy na 96 godzin. Dziś jest to możliwe na okres 72 godzin. Wygląda na to, że wbrew doniesieniom rząd nowej regulacji nie wprowadzi. - Były prace analityczne nad pewnymi rozwiązaniami, ale one nie przekształciły się i nie przekształcą się w proces legislacyjny - stwierdził szef KAS. 

Zobacz wideo Co to znaczy, że inflacja w skali miesiąca wyniosła 0 proc.? Wyjaśniamy

Szef Krajowej Administracji Skarbowej: Nie śledzimy obywateli

Bartosz Zbaraszczuk odniósł się też do innego narzędzia, które wzbudziło w ostatnim czasie kontrowersje. Chodzi o kontrolę transakcji w internecie. Platformy zajmujące się handlem w sieci muszą prowadzić wykaz sprzedawców, a także transakcji przez nich dokonywanych. Fiskus zostanie poinformowany z automatu o naszych transakcjach sprzedaży, jeśli w danym serwisie wystawiliśmy przedmioty co najmniej 30 razy. I to bez względu na to, jaka była ostatecznie wartość sprzedaży. Fiskus dowie się więc o handlu np. używaną odzieżą czy gadżetami elektronicznymi na dość małą skalę.

- Sprzedawcą wyłączonym z raportowania jest taki, który za pośrednictwem platformy dokonał mniej niż 30 transakcji sprzedaży, a wynagrodzenie uzyskane z tej sprzedaży nie przekroczyło 2000 euro. Oznacza to, że zarówno dokonanie 30 lub więcej transakcji, jak i otrzymanie wynagrodzenia powyżej 2000 euro skutkuje obowiązkiem raportowania przez portal sprzedażowy - wyjaśniał w rozmowie z Gazeta.pl Michał Cielibała, Doradca Podatkowy 8015 w Biurze Rachunkowym BIUREX. 

Szef Krajowej Administracji Skarbowej uspokaja. Zapewnia, że ta regulacja, będąca zresztą konsekwencją unijnej dyrektywy, nie jest wymierzona w przeciętnego obywatela. - Działania KAS nakierowane są na zwalczanie szarej strefy, a nie na śledzenie obywateli. Potrzebujemy też tego typu rozwiązań, bo 77 proc. Polaków kupuje towary lub usługi przez internet. E-handel jest w tej chwili tak popularną formą prowadzenia działalności, a skala tego biznesu wciąż rośnie, że w sposób naturalny musimy się tym obszarem interesować i sprawdzać co się tam dzieje. Wcześniej też to robiliśmy, monitorowaliśmy sprzedaż w internecie, bo dlaczego mamy inaczej traktować sklepy stacjonarne i internetowe. Komisja zauważyła ten problem na poziomie całej Unii Europejskiej - powiedział. 

- To, że i u nas pojawi się tego typu narzędzie, nie oznacza, że KAS rzuci się do kontrolowania sprzedaży w internecie. Nadal kluczowa będzie analiza ryzyka jak w innych przypadkach. Dbamy o uczciwą konkurencję i będziemy się pojawiać tam, gdzie będzie zagrożenie uszczuplenia dochodów budżetowych - zapewnił szef KAS. 

Więcej o: