Na pokład samolotu, którym reprezentacja Polski w piłce nożnej leciała na mecz z Mołdawią (odbył się 20 czerwca), zaproszono Mirosława Stasiaka - prawomocnie skazanego za korupcję byłego działacza piłkarskiego. Został on zdyskwalifikowany przez PZPN i do 2026 r. nie może pełnić żadnych funkcji w polskiej piłce. W piątek serwis Inszury.pl wydał specjalne oświadczenie w tej sprawie. "W związku z tym, iż do tej pory nie sprawdzaliśmy osób towarzyszących naszym zaproszonym gościom, po weryfikacji listy uczestników do których trafiły przyznane nam zaproszenia na mecz reprezentacji Polski w Mołdawii, ustaliliśmy, iż Pan Mirosław Stasiak był jednym z odbiorców wydarzenia korzystających z naszej puli pakietów wyjazdowych jako osoba towarzysząca" - czytamy w oświadczeniu Inszury.pl. "Ubolewamy nad zaistniałą sytuacją i zapewniamy, iż każdy następny wyjazd będzie skrupulatnie weryfikowany pod względem personalnym. Informujemy, że wdrażamy już rozwiązania, które uniemożliwią zaistnienie takiej sytuacji w przyszłości. Jednocześnie oświadczamy, iż w/w osoba nie jest w żaden sposób powiązana z Polskie Media Ubezpieczeniowe Sp. z o.o." - napisano.
Inszury.pl to serwis należący do spółki Polskie Media Ubezpieczeniowe. Jest to porównywarka ofert ubezpieczeń OC i AC. Polski Związek Piłki Nożnej w listopadzie 2022 r. powiadomił o rozpoczęciu współpracy z wydawcą portalu. "Współpraca obejmuje wsparcie pierwszej reprezentacji Polski oraz kadry młodzieżowej U-21. Serwis Inszury.pl przygotował cykliczne aktywności związane z wizerunkiem drużyny narodowej" - informował wówczas PZPN. Jak ustalił portal weszlo.pl, Inszury.pl ma przelewać na konto PZPN ok. 3 mln zł rocznie. Umowa miał zostać zawarta na dwa lata z możliwością przedłużenia.
Co ciekawe, porównywarka OC i AC Inszury.pl jest stosunkowo nowa - swój debiut zapowiedziała w grudniu 2022 r., czyli miesiąc po zawarciu umowy z PZPN. Jak pisał wówczas "Puls Biznesu", twórcy nowego serwisu postanowili najpierw zbudować markę, a dopiero później ruszyć z podstawowym biznesem. "PB" podawał też, że za projektem stoją Konrad Kubik, broker ubezpieczeniowy, oraz Grzegorz Krupa, właściciel Cass Construction and Steel Structures - dobrze prosperującej firmy z branży konstrukcji stalowych, z której zyski pozwoliły na zainwestowanie w nowe przedsięwzięcie.
Polski Związek Piłki Nożnej początkowo wskazał, że Mirosław Stasiak został zaproszony na mecz Polska-Mołdawia przez partnera biznesowego. PZPN nie podał jednak, o kogo dokładnie chodziło. W piątek, w odpowiedzi na "aferę mołdawską", firma Tarczyński zdecydowała "o zakończeniu współpracy z PZPN w obecnej formule". "Nie przedłużymy umowy, którą podpisaliśmy we wrześniu 2022 roku, a nasz dział prawny aktualnie analizuje możliwości jej wypowiedzenia w trybie natychmiastowym w obliczu zaistniałych sytuacji" - napisano w komunikacie. "Wyrażamy oburzenie oświadczeniem PZPN sugerującym, że osoba prawomocnie skazana za korupcję weszła w skład oficjalnej delegacji do Mołdawii na zaproszenie jednego z partnerów lub sponsorów. Firma Tarczyński S.A. jest Oficjalnym Sponsorem Reprezentacji Polski w Piłce Nożnej, a nasze produkty to Oficjalna Przekąska Reprezentacji Polski. Czujemy się więc w obowiązku stanowczo i natychmiastowo zdementować te informacje. Tworzymy najważniejsze sportowe wydarzenia dla Polaków, a zasady fair play, sportowa rywalizacja i uczciwe współzawodnictwo pozostają dla nas nadrzędne" - dodano.
Następnie, gdy serwis Inszury.pl zamieścił oświadczenie, prezes PZPN Cezary Kulesza odniósł się do sprawy. "Niestety, w naszym wczorajszym komunikacie znalazły się stwierdzenia mogące sugerować, że w sprawę zamieszani są Sponsorzy reprezentacji Polski. W związku z tym z całego serca pragnę przeprosić wszystkie firmy współpracujące z PZPN i reprezentacją Polski za negatywne emocje i bezpodstawne podejrzenia, jakie mogły paść w związku z całą sytuacją, a także wszystkich kibiców naszej kadry. Jednocześnie podkreślam, że takie zdarzenie nigdy nie powinno mieć miejsca i jako prezes PZPN pragnę stanowczo zadeklarować, że podjęliśmy już stosowne działania, aby uniknąć ich w przyszłości" - czytamy w oświadczeniu.