Ceny miodu w hurtowniach drastycznie spadły. Pszczelarze winią za wszystko wysoki import z Ukrainy. Jednak, co ciekawe, w sprzedaży detalicznej ceny miodów utrzymują się na zeszłorocznym poziomie, dlatego konsumenci nie zauważają różnicy. Tego samego nie mogą jednak powiedzieć pszczelarze. W rozmowie z mediami ostrzegają, że ich praca oscyluje już na granicy opłacalności.
"O ile w handlu detalicznym nie jest jeszcze najgorzej, bo ceny utrzymują się na poziomie zbliżonym do zeszłorocznego, to już stawki oferowane pszczelarzom w hurcie, wołają o pomstę do nieba. Miody są absurdalnie tanie, trafiają się oferty skupu najtańszych odmian miodu w cenie 12-14 zł za kilogram" - czytamy na portalu farmer.pl.
Marcin Sadowski z podlaskiej pasieki "Marcyś" dodaje, że "ceny są absolutnie poniżej kosztów produkcji, nawet w dużych pasiekach". Ponadto to właśnie duże firmy mogą mieć teraz największe problemy, ponieważ znaczna część z nich posiada kredyty, które mimo niskich przychodów trzeba będzie spłacać. Jak dodaje portal, problemem są nie tylko bardzo niskie ceny, lecz także trudności z samą sprzedażą produktu. "Niektórzy pszczelarze nie sprzedali jeszcze zeszłorocznych zapasów" - czytamy.
Za przyczynę tak niskich cen miodu Sadowski wini między innymi wysoki import z Ukrainy. Podobnie jak w przypadku importu ukraińskiego zboża, produkty ze wschodu nasyciły rynek tak bardzo, że hurtownie zdecydowały się nawet na wstrzymanie skupu, jak donosi farmer.pl.
To jednak niecały obrazek. Z drugiej strony bowiem pogoda nie w każdym regionie sprzyjała w tym roku rodzimym pszczelarzom. Wysoka temperatura, a także brak opadów w Polsce sprawiły, że w części kraju tegoroczne zbiory są i będą ubogie. "Docierają do mnie sygnały zarówno o rekordowo wysokich, jak i fatalnych zbiorach. Wszystko zależy od tego jak w danym regionie kształtowała się pogoda, zwłaszcza temperatura i rozkład opadów" – opowiada przedsiębiorca w rozmowie z serwisem.
Dodatkowo, jak wyjaśnia serwis, Ukraina może się poszczycić lepszymi zbiorami. Wszystko przez to, że nasz wschodni sąsiad ma z jednej strony lepsze warunki do upraw m.in. lepszą jakość ziemi oraz niższe koszty produkcji. Jak czytamy, w Ukrainie lepiej zorganizowany i scentralizowany ma być także sektor pszczelarski. Stąd też cena importowanego miodu jest niższa niż ta pochodzącego z polskich pasiek.