Wyborca stał się konsumentem. Ile PiS wydaje na reklamę w Google? "Czegoś takiego jeszcze nie było"

Ile PiS przeznacza na reklamę w Google? Ekonomista Rafał Mundry przyjrzał się kampanijnym wydatkom. - Partia rządząca ma w tej kwestii o wiele więcej możliwości - skomnetował prof. Jacek Wasilewski.
PiS (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Kampania wyborcza trwa. Politycy korzystają z wielu narzędzi. Od początku września w sieci widoczne są zmasowane działania, a ich koszty stale rosną. Ile PiS wydaje na reklamę w Google? Partia rządząca jest liderem. 

Zobacz wideo Świdnik. Incydent podczas wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego

Kampania wyborcza. Ile PiS wydaje na reklamę w Google? Ma wiele więcej możliwości

"PiS wydał już 4 mln zł na 1707 różnych reklam w Google. Dziennie średnio wydaje na to 120 tys. zł" - napisał w sobotę (23 września) na portalu X (dawniej Twitter) ekonomista Rafał Mundry, powołując się na dane Centrum przejrzystości reklam Google. Koalicja Obywatelska na internetową kampanię wydała do tej pory 1,2 mln zł. Pozostałe komitety są daleko w tyle.

Prof. Jacek Wasilewski, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z dziennikarzami portalu money.pl podkreślił, że problemem tej kampanii są nierówne zasoby finansowe komitetów. - Partia rządząca ma w tej kwestii o wiele więcej możliwości. Może wykorzystać zasoby spółek Skarbu Państwa. Pamiętajmy także, że prowadzenie kampanii referendalnej nie jest ograniczone finansowo. Powstaje także nierówność w możliwościach korzystania z rzetelnej informacji. Telewizja publiczna przestała być forum, na którym dochodzi do merytorycznej dyskusji - wyjaśnił.

"Czegoś takiego jeszcze nie było". Partie wykorzystują mikrotargetowanie

Partie w kampanii wyborczej wykorzystują mikrotargetowanie. Co oznacza, że precyzyjnie dobierają przekaz do danej osoby, a także konkretnego miejsca. Każdy powiat, gmina, województwo dostaje informację dopasowaną do specyfiki regionu. 

- Czegoś takiego jeszcze nie było. Mamy mikrotargetowanie, są na pewno elementy sztucznej inteligencji - ocenił w rozmowie z portalem money.pl Michał Fedorowicz, prezes Instytutu Badania Internetu i Mediów Społecznościowych.

Więcej o: