Ile otrzyma Daniel Obajtek, jeśli odejdzie z Orlenu? Nowy rząd może pozbawić go sowitej odprawy

Daniel Obajtek najpewniej niedługo przestanie być już prezesem Orlenu. Może liczyć na sowitą odprawę. Ale rząd PiS wprowadził przepisy, których nowa koalicja może użyć przeciwko niemu. Wówczas Obajtek nie otrzymałby pieniędzy po odejściu.
Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek i premier rządu PiS Mateusz Morawiecki podczas konferencji nt. strategicznych planów Orlenu. Warszawa, 17 kwietnia 2023 r.
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Daniel Obajtek wiele razy był celem krytyki posłów przedwyborczej opozycji. Nowy rząd najpewniej więc postanowi odsunąć prezesa Orlenu. Jeśli w ogóle będzie miał na to szansę, ponieważ Obajtek już zapowiadał, że jeśli PiS przegra, to sam odejdzie ze stanowiska.  

Zobacz wideo Władysław Kosiniak-Kamysz: Pomysłu Ryszarda Petru na prywatyzację nie ma w naszym programie
Nie będę przenosił chorych planów, które doprowadzą do katastrofy tego kraju, więc trudno, żebym to firmował. Sam odejdę, nie trzeba mi będzie nawet dziękować. Mam swój honor i mam swoją godność 

- oświadczył w kwietniu na antenie RMF FM. 

Ile wyniesie odprawa Daniela Obajtka? 

Jeśli prezes Orlenu sam ustąpi, to może otrzymać sowitą odprawę. Jak wyliczył dr Dariusz Wieczorek z Uniwersytetu Gdańskiego na podstawie sprawozdania rady nadzorczej Orlenu o wynagrodzeniach członków zarządu za 2022 rok, Daniel Obajtek w ubiegłym roku zarobił 2,4 mln zł - pisze money.pl. W dokumencie zapisano też odszkodowanie, jakie będzie miało mu wówczas przysługiwać z tytułu zakazu konkurencji po zwolnieniu z pracy za 6 miesięcy - niemal 627 tys. zł. Ponadto trzymiesięczna odprawa Daniela Obajtka wyniosłaby 313,46 tys., zł. Łącznie w przypadku utraty fotela prezesa Orlenu mógłby więc liczyć nawet na 940,38 tys. zł. Jego poprzednik Jacek Krawiec, gdy odchodził w 2015 roku, otrzymał znacznie więcej, bo przeszło 3,36 mln zł. 

Według dr. Wieczorka kwota odprawy Obajtka powinna być jednak znacznie niższa i wynosić 594,5 tys. zł. Z czego to wynika? "Orlen stosuje przy naliczaniu wynagrodzeń ustawę kominową, która ogranicza pensje do 15-krotności przeciętnej płacy w gospodarce, ale pomija przy tym ustawy okołobudżetowe, które mrożą tę przeciętną płacę na poziomie IV kwartału 2016 r., czyli do kwoty 4 403,78 zł. Orlen stoi na stanowisku, że jako spółka prawa handlowego nie musi stosować ustaw okołobudżetowych i od 2018 r. stale waloryzuje wynagrodzenia swoim menedżerom o wskaźniki podawane co roku przez GUS" - tłumaczy naukowiec dla money.pl. 

Jest jednak możliwość, że Daniel Obajtek odejdzie z niczym. PiS wprowadził bowiem w 2017 roku "Zasady nadzoru właścicielskiego nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa". Według zapisów z obowiązującego do dziś dokumentu "odprawy i odszkodowania nie należą się członkom zarządów państwowych spółek którzy: popełnili pospolite przestępstwo potwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu, działali świadomie na szkodę spółki lub podejmowali decyzje bez zgody rady nadzorczej". 

Jeśli więc Obajtkowi zostanie udowodnione jedno z powyższych, odprawy nie zobaczy w ogóle. A poseł KO Cezary Tomczyk w rozmowie z money.pl zapowiedział już kontrole w Orlenie, m.in. w sprawie fuzji z Lotosem, sprzedaży Rafinerii Gdańskiej Saudi Aramco i manipulacjami marżami na paliwach. 

Jest pierwsze powyborcze odejście z Orlenu

Michał Klimaszewski złożył 20 października 2023 roku rezygnację z funkcji członka rady nadzorczej spółki z upływem dnia 31 października 2023 roku - poinformował Orlen w komunikacie. Oprócz niego w radzie nadzorczej spółki zasiadają jeszcze: Wojciech Jasiński, który jest jej przewodniczącym, Andrzej Szumański, Anna Wójcik, Barbara Jerzembowska, Andrzej Kapała, Roman Kusz, Jadwiga Lesisz, Anna Sakowicz-Kacz oraz Jadwiga Goss. 

Więcej o: